Rytual 39 z 20.06.2016


W bibliotece Narodowej z numerem ISBN9788394045012

Dokumenty z mozliwoscia druku mozna pobrac tutaj – http://chomikuj.pl/maria.bucardi.wrozka/Dokumenty

 

Moi Najdrozsi Przyjaciele, Uczestnicy spotkania oraz Czytelnicy – tutaj podsumowanie XXXIX (39) Rytualu dla Matki Ziemi – wzielo w nim udzial wg potwierdzen emailowych:

7.019 osob

 

bucardi_maria_spotkanie_anielskie_jasnowidz.jpg

Temat spotkania omowilam tutaj link:

https://bucardimaria.com/2016/06/19/temat-jutrzejszego-39-rytualu-dla-matki-ziemi-wolnosc/  Tutaj cytuje fragment:

Tematem naszego 39 spotkania dla Matki Ziemi, czyli czesci srodkowej – jest WOLNOSC.

Co rozumiesz pod pojeciem wolnosci?

Czy czujesz sie wolna/ wolny?

Czy istoty wokol Ciebie sa wolne?

*

Wszystko jest mozliwe! Nie ma granic!

Wszystko plynie, wszystko jest ze soba polaczone!

Poczuj wolnosc w sobie!

*

Wszystko co tylko sobie mozesz wyobrazic – mozesz tez zrealizowac. Tak, jak razem tworzymy obraz zdrowej Ziemi, pelnej milosci, szczescia, roznorodnosci, zregenerowanej, cudownej. Masz w sobie ogromna sile i mozliwosc, by zmienic wszystko, czego tylko pragniesz. Musisz sobie tylko zdac sprawe z tego, co siedzi w  Tobie i z Twoich mozliwosci.

Wolnosc zaczyna sie w glowie! 

Obserwuj Twoje mysli i zmieniaj je.

Energia idzie za uwaga! Gdzie idzie Twoja energia czy na prawde tam, gdzie powinna? Czy w pelni wykorzystujesz sile Twoich mysli, by zrealzowac Twoje cele, by Twoje wizje staly sie rzeczywistoscia? Czy tez karmisz Twoja energie innych ludzi, istoty, oddajesz Twoja energie na rzeczy negatywne, ktorych nie chcesz widziec w Twoim zyciu lub dokola nas tutaj na Ziemi?

Zdaj sobie sprawe z tego, ze masz pelna wolnosc wyboru Twoich mysli! Wybierz te mysli, ktore chcesz, by staly sie Twoja rzeczywistoscia, wybierz te mysli, ktore tworzy piekna Ziemie, zdrowa, roznorodna i cudowna!!! Gdy ogladasz zdjecia, filmy, czytasz – od razu zastanow sie gdzie w tym momencie plynie Twoja energia i komu sluzy???? Czy te obrazy zasluguja na to, by korzystac z Twojej energii? Czy chcesz, by obrazy te zostaly wzmocnione? By Twoja energia umacniala ich sile??? Czy tez trzeba te obrazy calkowicie zablokowac, usunac, bo tylko wzmacniaja zniszczenie i zlo tutaj na Ziemi wokol Ciebie i w Twoim zyciu?

Wolnosc – wolnosc wyboru, Wolna Wola! To Ty decydujesz komu dajesz Twoja energie i co sie z nia dzieje, kogo lub co nia zywisz!!!

W czasie naszego 39 Rytualu dla Matki Ziemi – skup sie, by wyslac do Wszechswiata pozytywne mysli, obrazy – wyobraz sobie piekna Ziemie, cudowna, pelna milosci, gdzie wszyscy Ziemianie (ludzie, zwierzeta, takze zwierzeta z masowych hodowli) sa wolni!!!!

130

 

Moje sprawozdanie osobiste – przezycia i wizje z 39 Rytualu dla Matki Ziemi z dnia 20.06.2016

Namaste Kochani, nasze wczorajsze spotkanie dla dobra naszej Matki Ziemi bylo bardzo specyficzne. To juz 39 miesiac, gdy spotykamy sie w czasie Pelni Ksiezyca i kazde spotkanie jest tak inne, chociaz przeciez cel jest zawsze ten sam. Wczorajszy rytual zrzeszal ogromna ilosc nowych Uczestnikow, co bardzo mnie cieszy, gdyz jesli wielu ludzi zrobi cos malego, to poruszy sie cos wielkiego… W tym momencie, gdy napisalam te slowa,  piekny motyl wlecial do mojego gabinetu – okrazyl komputer i wylecial😉 Sily Swiatla potrafia byc tak symboliczne!!! Zanim opisze Wam moje odczucia tutaj link do poprzednich spotkan – https://rytualymatkiziemi.wordpress.com/poprzednie-rytualy/ – jak widzicie mam malutkie zaleglosci z opisaniem calosci, ale co sie odwlecze, to nie uciecze😉 Wkrotce calosc bedzie kompletna:-)

maria_bucardi_jasnowidz_Anioly

Moje sprawozdanie osobiste z 39 Rytualu dla Matki Ziemi z wczoraj 20.06.2016, czyli tuz przed przesileniem letnim (Litha, Noc Kupaly, Noc Swietojanska).

 

Spotkanie rozpoczelam prawie 10 minut przed 22.00 czasu polskiego. Stworzenie magicznego kregu, przywolanie Straznikow Zywiolow, Sil opiekunczych, Sil Swiatla, powitanie Istot wokol, ktore przybyly na spotkanie, przywitanie Was Uczestnikow.

Tym razem Istoty Swiatla, zwane Aniolami – byly wokol mnie tylko na poczatku spotkania i pozniej jeszcze raz – juz mniej wiecej 30 minut po jego zakonczeniu.

W g wskazowki Sily Wyzszej – Suknia rubinowa ( mimo, ze wczesniej wybralam zielona i to ona byla przygotowana:-), bialy plaszcz, rozdzka z drzewa migdalowego, talizman dwoch smokow, pierscienie magiczne ochronne plus nowy pierscien ze spirala, ktory trafil do mnie mniej wiecej 2 tygodnie temu. Naszyjnik z krolewskim topazem zlotym, bransoletka z kwarcem rutylowym. 

Miejsce rytualu: Magiczna Oaza

Wybija godzina 22.00 – witam nowe osoby, ktore stale jeszcze dochodza (lacza sie myslami). Rytual w wiekszosci przeprowadzilam kleczac (inaczej, niz zwykle).

Czuje jak moje dlugie blond wlosy, lacza sie z ziemia dookola. Cale moje cialo ma ta jasna energie – zlocista. Polaczenie jest niezwykle pieknym odczuciem … Mozna by bylo tak zostac na chwilke i czuc tylko to:-)

Przez kolejne 5-8 minut zapada cisza!!! Zupelna cisza!!! Zadnych mysli, zadnych wizji, zupelnie nic, jakbym nagle znalazla sie na ksiezycu … Jednak Istoty wokol sa, Wy jestescie, wszystko – jakby magicznie zawislo w czasie i przestrzeni, czeka … Czekamy … Wszyscy czekamy …

Czuje, jak nagle pojawia sie pod moimi stopami niebieska energia, jak taki krazek i mam wrazenie, ze cos lekko mnie unosi. Po chwili ta niebieska energia jest jak siec energetyczna pod powierzchnia Ziemi, taka siec laczy nas rowniez wszystkich w czasie rytualu…

Nadal czekam …

W tym momencie cos mowi mi, ze nie moge dalej czekac, ze musze wreszcie zaczac … Jak to – zastanawiam sie, jak to ja mam zacac, przeciez zawsze Sily Wyzsze prowadza mnie jak za reke😉

Jednak nadal nic sie nie pojawia. Zazwyczaj bardzo ceremonialnie witam wszystkie sily, przekazuje slowa, czasami pojawia sie spiew czy inne – cos co Sila Boska Wyzsza sama robi z moim cialem – prowadzac mnie caly czas… Tym razem jednak zaczynam zupelnie swiadomie – ja tutaj i teraz – od wizualizacji … (cos takiego zdarzylo sie po raz pierwszy) i musze Wam sie przyznac, ze przez moment mnie zaniepokoilo, dlatego zaraz po rytuale laczylam sie z Sila Wyzsza, by dopytac czy na prawde tak mialo byc …

Tak, Kochani – ja takze jestem tylko czlowiekiem i czasami mam ludzkie odczucia😉

Uzyskalam wyrazny przekaz –  tak – dokladnie tak mialo byc … Wszystko bylo idealnie … Przeciez bylo to tematem naszego spotkania:-) Wolnosc, Wolna WolaCzyli nie czekamy, az cos nam spadnie z nieba, tylko swiadomie poprzez mysli wplywamy na swiat wokol :-)) 

Jakiez to proste:-)

Tym razem rytual byl inny, poniewaz wiekszosc przezyc byla oparta na mysli, ktora wedrowala w swiat, by wywolac okreslone zmiany. Wizje ogromnych przestrzeni zdrowej roslinnosci, przestrzeni, zapelnionych roznorodnoscia zwierzat, insektow, stworzen. Ludzie zyja w otoczeniu Natury, odrzucaja to, co sztuczne, odrzucaja to, co glosne, co nienaturalne. Odrzucaja szkodliwe uzywki, sztuczne jedzenie, kazdy kawalek wokol siebie zmieniaja w rajski ogrod. Wszedzie panuje porzadek – brak smieci, brak brudu, wszystko jest bardzo zadbane, czysciutkie, bo ludzie decyduja sie na jakosc a nie na ilosc,odrzucaja konsumpcje i cenia to, co maja, szanuja to, co maja … Znikaja wszelkie brudne fabryki, dworce, dziwne dzielnice miast … Nawet na dworcach kolejowych sa kwiaty, pachnie, ludzie sa wzgledem siebie zyczliwi, kochaja zwierzeta, zyja wegansko, w supermarketach nie ma produktow ze zwierzat, najwieksza czesc sklepow to owoce i warzywa i to niektore robaczywe, male, z naturalnych upraw ekologicznych. Dla ludzi staje sie jasne, ze to smak jest wazny, a nie wyglad:-) Tych wizji sa tysiace i znacie je juz z poprzednich spotkan.

Wolnosc – wolnosc wyboru, wolna wola, by ksztaltowac nasze zycie i nasze otoczenie.

maria_bucardi_rytualy_jasnowidz

Sila Wyzsza nakazuje mi opuscic magiczny krag i biec do gabinetu po moj ogromny ametyst (w formie naturalnej skaly, niczym nie obrobionych krysztalow). Wracam do kregu, klekam i przykladam szpice skalki do trzeciego oka. Nagle w sekundzie staje sie ametystem i wszystko dookola, nawet ocean, przybiera ametystowa barwe, delfiny, ziemia …

Ta energia przemiany, transformacji jest tak silna, ze nie potrafie Wam powiedziec jak dlugo to trwa, gdy czuje moje krysztalowe ametystowe cialo… i staje sie przekaznikiem energii, ktora przechodzi przeze mnie i idzie wokol. 

Widze jak z Ziemi wychodzi swiatlo – jakby jej powierzchnia „pekala” od zgromadzonego w srodku swiatla. Koniec wizji.

Wracam do mojej naturalnej postaci – czuje setki istot Swiatla tutaj na -Ziemi, tak wyraznie widze, ze jest ich o wiele wiecej, niz istot Ciemnych… Ten niezwykly proces uzdrawiania trwa i nasza walka jest juz widoczna.

Gest kwiatow. Pozegnanie zywiolow, usuniecie magicznego kregu. Przez kolejny kwadrans lub dluzej koncentruje sie na pozegnaniu Was Uczestnikow, na wyslaniu do Was Swiatla wiary i szczescia. Lacze sie z Aniolami Swiatla, prosze je o pomoc i przewodnictwo dla mnie i dla Was. To niezwykly moment po rytuale, gdy jeszcze jestem niepewna, czy tez wszystko przebieglo tak, jak powinno (zaznaczam, ze rytual byl inny, niz zwykle)…

Teraz prosze o wskazowke i wyjasnienie sily Wyzsze i uzyskuje nastepujaca:

Niewinnosc, cnota, nowy poczatek. zaufanie …

Istoty Swiatla ukazuja sie i uspokajaja mnie, ze wszystko przebieglo tak, jak powinno, zgodnie z wyzszym boskim planem, ze rytual byl zgodny z tematem i tym razem wiekszosc tego, co sie dzialo mialo wynikac z naszej Wolnej Woli! Wolnosci, by tworzyc ten swiat takim, jakim chcemy go widziec. 

Kochani bardzo dziekuje za nasze spotkanie w imieniu naszej cudownej Ziemi i niech owa ametystowa energia prowadzi nas wszystkich do Nowego Poczatku, szczescia i spelnienia, wolnosci tutaj na Ziemi dla nas i wszystkich innych Ziemian dookola nas. Mimo, ze zmiana potrzebuje czasu, to juz sie zaczela. Juz wkrotce caly absurd zniewolenia (klatki, schematy, dogmaty) zniknie i Ziemia bedzie dla nas wszystkich (takze zwierzat hodowlanych) rajem wolnosci! Bo nikt nie ma prawa zniewalac innych! Kazdy z nas ludzi i kazda inna istota tutaj na Ziemi ma prawo do wolnosci.

Na dzis to tyle, czekam na Ciebie 4 lipca na naszym cudownym telepatycznym spotkaniu anielskim – nieestety tutaj ze wzgledu na to, ze poruszam sprawy insywidualne – ilosc miejsc jest ograniczona i konieczna jest wymiana – szczegoly tutaj: http://magiczny-swiat.com/category/466755/spotkania-anielskie.html (bez wzgledu na to, gdzie tego dnia bedziesz, mozesz sie polaczyc jak zwykle myslami wg moich wskazowek przez email) w celu oczyszczania, uwolnienia z negatywnych energii, usuniecia tego, co stare, aktywacji anielskiej energii swiatla, spelnienia, dobrobytu, milosci zdrowia, podziekowanie za dotychczasowa pomoc i opieke, wysłanie do Wszechswiata Twoich zyczen i zgromadzenie anielskiej energii na kolejny miesiac czasu. To odkreslenie starego okresu i NOWY POCZĄTEK. Wazne – w tym spotkaniu warto prosic o dobrobyt, takze finansowy, jesli jest Ci potrzebny, gdyz lipiec jest energetycznie miesiacem przyplywu i warto otworzyc kanaly, by przyjac to, co chce do nas przyplynac:-)Aktualnie troszke wiecej o mnie prywatnie na moim Instagramie tutaj:https://www.instagram.com/mariabucardi/
Codziennie jestem takze na Facebooku – https://www.facebook.com/Maria-Bucardi-208637479158360/

bedzie mi bardzo milo, gdy mnie odwiedzisz i zostawisz jakis slad:-)

Z moca anielskich wibracji Twoja Maria Bucardi
dr h.c. of Angel Studies, CCU Institute (USA)
mgr historii i dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego
maria_bucardi1098

 

Wybrane Wasze sprawozdania z Rytualu

 

Namaste Mario:)

Wzięłam udział we wczorajszej medytacji.
Dołączyłam do medytacji o 22:10 witając się szybko z Tobą widziałam Ciebie jako piękny, wielko strumień fioletowej energii.Dalej wg wskazówek przesyłałam energię naszej Ziemi, kolory jakie pojawiały się to różowy, fioletowy, złoty i biały. Póżńie próbowałam sobie wyobrażać pozytywne obrazy ale zamiast tego widziałam jakby tytuły w gazetach , pozytywne np Zamknięcie masowych hodowli zwierząt, Zarybianie mórz, widziałam sklepy bez stoisk z mięsem, czyste rzeki, byłam w pięknie wyglądających miejscach ale nie mogłam wyobrazic sobie prawie żadnych ludzi, tylko kilka osób , głównie dzieci i ogrodników i wielkie motyle. Druga część moje rozmyślania na temat wolności- myś abym jeszce była cierpliwa i widok którego nie rozumiem do końca – widziałam moje plecy i jakieś małe punkty na nich jakby ktoś je oglądał i coś robił z nimi- nie wiem o co chodziło..
Zakończyłam rytuał wysyłając enerię do Twojej oazy i innych uczestników.
Pozdrawiam gorąco i dziękuję ,że mogłam uczestniczyć w tym rytuale
A
*

 

Przygotowanie do rytuału: kąpiel w wodzie z solą i olejkiem lawendowym. Kubek zaparzonej herbaty miętowej. Oczyszczenie ciała i umysłu. Wysmarowałam się olejkiem miętowym. Pachnę aż do teraz i myślę sobie, że chyba znalazłam super nowe perfumy! 

Początkowo chciałam pozostać w domu. Potem jednak poczułam potrzebę wyjścia na zewnątrz, pomyślałam o podwórku niedaleko mojego domu. Tam się początkowo skierowałam, ale chwilę potem przypomniało mi się inne miejsce, duży skwer – teren dawnych ogródków działkowych, który dziś jest czymś w rodzaju parku przeciętego wydeptanymi alejkami. Miejsce to stanowi spacerniak dla osób wyprowadzających psy. Początkowo pomyślałam, że lepiej powrócić do pierwszej wersji pomysłu – wybrane przeze mnie podwórko jest osłonięte blokami i nie ma tak hałasu przejeżdżających aut. Skwer, na którym się znalazłam, znajduje się tuż obok jednej z głównych arterii Warszawy, zaraz naprzeciwko dworca Zachodniego. Potworny hałas aut. Miejsce to jednak okazało się idealne – znalazłam schronienie między dwoma drzewami rosnącymi w odległości pół metra od siebie. Pomiędzy nimi rozłożyłam mój kocyk, do miseczki, którą wzięłam z domu, włożyłam garść liści z gałązki pozostałej po ostatniej wichurze. Postanowiłam stworzyć oazę ciszy w mojej głowie, tak aby auta nie przeszkadzały mi w skupieniu. Tak też się stało.

Po zrobieniu kręgu wokół moich dwóch drzew usiadłam na kocu i rozpoczęłam wizualizację.

Przywitałam się ze wszystkimi, poprosiłam Opiekunów, by prowadzili mnie oraz wszystkich tych, którzy wyrażają taką potrzebę. Na tym etapie działałam intelektualnie, nie czułam jakiejś szczególnej więzi ani niczyjej obecności. Nie przejęłam się tym i przystąpiłam do wizualizacji części pierwszej.

Motywem przewodnim, jak się okazało, były białe kwiatki. Nie znam ich nazwy, może nawet nigdy ich nie widziałam na żywo. Takie łąkowe, trochę podobne do rumianku, tylko większe. Zobaczyłam ulicę niedaleko mojego domu, która zazwyczaj jest zakorkowana. Ludzie jadący rano do pracy. Zmęczeni, zabiegani, zamknięci. Z poziomu kosmosu czyjaś ręka sypała na Ziemię biały świetlisty proszek, który mienił się tak jak wnętrze muszli czy masa perłowa. Tak, może to jest dobre określenie – proszek wyglądał jak bardzo drobno zmielona masa perłowa. Tak to wyglądało z poziomu kosmosu. Ręka chyba należała do mnie, ale równie dobrze mogła należeć do kogokolwiek – nie czułam się jednostką tylko raczej jakimś rozmytym bytem obserwującym otoczeniem a zarazem będącym tym wszystkim, co widziałam. Z poziomu Ziemi proszek wyglądał jak deszcz tych białych kwiatów, które opadały z lekkością i pokrywały wszystko dookoła. Tam, gdzie padał kwiat, szary beton rozświetlał się słońcem.

Początkowo bure i zachmurzone niebo z czasem zamieniło się w błękitny lazur, a ponury klimat rozświetlił się, zapalając uśmiechy na twarzach wszystkich ludzi, którzy poczuwszy magiczną atmosferę, wysiedli ze swoich aut (co za różnica, i tak stali w korku) i zaczęli się uśmiechać. Ich serca wypełniła radość, zaczęli się jednoczyć w myślach, przejawem czego była „wojna” na kwiaty – ci poważni dorośli zamienili się w dzieci, które rzucały w siebie wzajemnie białymi kwiatkami, które spadły z nieba, zaśmiewając się do rozpuku. Beton rozpłynął się, ulica zamieniła się w łąkę, świeciło słońce, a wszyscy byli wolni, szczęśliwi i roześmiani.

Akcja z ulicy Wawelskiej nie była punktowa, jednak inne ulice widziałam już inaczej. Auta jadące innymi arteriami wypuszczały z rur wydechowych białe kwiaty i nie jestem pewna, czy zatrzymywały się, bo nie mogły już jechać, czy ich napęd zmienił się na jakąś czystą energię, a tylko ludzie zatrzymywali się, by zwolnić tempa. Tego już nie zobaczyłam. Z kominów elektrociepłowni też wydostawały się białe kwiaty. Zobaczyłam, że kosmiczny perłowy pył białych kwiatów osiadał w wielkich ciepłowniczych paleniskach, wygaszając je. Pomyślałam o ludziach potrzebujących ciepła w swoich domach. Okazało się, że sztuczne ciepło nie jest już potrzebne, bo nasze ciała mają naturalny potencjał regulowania temperatury. Ludzie z mojej wizji uwolnili się od uzależnienia technologicznego i termoregulacja była dla nich normą. W tym momencie pomyślałam o tych najbogatszych, którzy wydają się być najbardziej uzależnieni. Im najbardziej zależy, żeby utrzymać status quo i chciałam zobaczyć, jak białe kwiatki podziałały na nich. Pokazał mi się pan około sześćdziesiątki z brzuchem i wąsem ubrany w garnitur. Był on właścicielem elektrowni, która właśnie uległa wygaszeniu. Szok – koniec zysków! Nieszczęście! Dlaczego nie uległ on jeszcze czarowi magicznego pyłu? Sekret tkwił w sercu. Serce tego człowieka było pokryte czarną mazią podobną do smoły. Nie mógł on dostrzec tego, co już widzieli wszyscy inni.

Człowiek ten wezwał swoją sekretarkę – piękną, młodą, elegancką dziewczynę. Ona zdaje się wcześniej była w jakiś sposób seksualnie z nim związana. Weszła do gabinetu i zaczęła go rozbierać. Zdjęła z niego całe ubranie, łącznie z bielizną. Potem sama rozebrała się do naga. Scena ta wyglądała bardzo zabawnie, ten pan bowiem należał do raczej nieatrakcyjnych – pękaty brzuch, wąsik, klatka piersiowa, nogi i ręce zarośnięte rzadkimi, siwymi włosami. Pan był nieco zdezorientowany, ale nie protestował. Chwilę potem do gabinetu zaczęli wchodzić pracownicy tej kompanii. Wszyscy nadzy. Gabinet wypełnił się gołymi ludźmi. (Myślę sobie: niezła komedia, ale o co chodzi? Jakoś chyba zboczyłam z tematu wizualizacji. Ale pomyślałam sobie: co tam, zobaczę, jak się to skończy. Idę w to :)).

Okazało się, że cała ta scena miała głęboki sens. Nagość tych ludzi pokazała panu prezesowi, że jest dokładnie tym samym, co wszyscy inni. Nagle bez drogiego garnituru i drogich zabawek okazał się być zwykłym, starszym panem. I to było w porządku. Nie złościł się, tylko dziwił. Ja widziałam, że on nie rozumie, co się tu dzieje, ale to nie była jego wina. On miał serce pokryte smołą, która nie pozwalała uczuciom wydostać się na zewnątrz.

Sekretarka wzięła sprawy w swoje ręce. Smołę należało usunąć – taki przypadek jak pan prezes nie jest łatwy do uzdrowienia. Tacy ludzie choćby nawet chcieli, nie wiedzą, że istnieje inna droga. Trzeba im pomóc. Sekretarka to mądra babka. Wiedziała, że smołę należy rozpuścić i usunąć z organizmu.

Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie, jak to zrobiła, ale zdaje się, że powiązała myślą lub dotykiem serce i układ moczowo-płciowy tego mężczyzny. Reszta dokonała się sama – serce było rozgrzane od środka, wręcz świecące czerwonym ogniem. To była wewnętrzna uniwersalna miłość pana prezesa, która nie za pośrednictwem dotyku białych kwiatów, ale z wnętrza jego samego znalazła siłę, by się obudzić. Wcześniej byłoby to dla niego niebezpieczne, ponieważ smoła blokowała ujście tego uczucia, i mężczyzna pewnie umarłby na zawał. Tym razem zjednoczenie wszystkich golasów znajdujących się w gabinecie spowodowało, że czarna maź roztopiła się. Łzy pana prezesa spłukały ją w dół aż do przewodów moczowych, gdzie nie bez bólu mogły wydostać się na zewnątrz do specjalnie przygotowanej przez piękną sekretarkę miski. Sukces był kompletny – najbardziej zatwardziały wielbiciel trujących fabryk został oczyszczony. Perłowy pył uczynił swoją powinność.

Sekretarka zaniosła miskę ze smołą na zewnątrz – nie można tego zostawić bez zneutralizowania, gdyż każda najmniejsza myśl musi zmienić się w miłość. Inaczej smoła przyklei się do kogoś jeszcze raz. Sekretarka przelała zawartość miseczki do dziurki w ziemi, która swą energią przemieniła smołę w krystalicznie czystą wodę. W tym czasie z ciała pana prezesa uszło powietrze jak z nadymanej żaby i oczom zgromadzonych nagusów objawił się piękny, młody mężczyzna promieniujący szczęściem i miłością. Banalne zakończenie – niewolnica sekretarka i piękny pan prezes połączyli się tym razem nie w seksualnej zależności, a w pięknej miłości ludzi Edenu.

Pozostaje kwestia zwierząt. Przyznam, że opisana wyżej wizja zaprzątnęła mi uwagę na tyle, że obrazy uwalniania ich były dość sztampowe i w zasadzie nie ma o czym pisać poza jedną sceną, w której nad rzeką wylegiwały się świńskie rodziny obłożone dookoła rozkosznymi prosiakami. Jeden z dużych samców postanowił sobie pobaraszkować, zatem wierzgając nogami zaczął turlać się po okolicy.

Bardzo zabawny widok  Generalnie perłowy pył spowodował ogólne uwolnienie ciał i umysłów, czego symbolem jest nagość. Zwierzęta są bezpieczne i wolne, jak te świnie nad rzeką.

Kolejnym elementem była kontemplacja na temat wolności. Nie dostarczę tutaj już tak barwnych opisów. Była to raczej gra emocji, w których dominowała wdzięczność. Przez głowę przeszły mi wspomnienia dość długiej drogi, którą musiałam przejść, by zrozumieć, że wolność jest w każdym z nas, i to tutaj należy szukać wszystkich odpowiedzi. Na ten temat zastanawiam się i medytuję o tym dość często, dlatego podziękowałam za dar wolności, którą odnalazłam w sobie, i postanowiłam siać to ziarno w umysłach i sercach tych, którzy zechcą mnie słuchać, jeśli tylko ja sama będę czuła potrzebę, by się tym dzielić. Kwestia wolności innych istot niż ludzie jest trudniejsza. Wysłałam tam światło. Wydaje mi się, że 30 minut to strasznie mało 

Wizualizacja miłości do Mamy Ziemi była super. Tak samo, jak wysyłanie światła do Oazy. W zasadzie połączyłam te punkty w jeden. Poczułam potrzebę dotykania moich gospodarzy – drzew, które dały mi schronienie. Zeszłam do mojego serca i tam zobaczyłam serce Ziemi – to było samo jądro, które wyglądało jak srebro albo rtęć i biło dokładnie tak, jak moje serce. W zasadzie oba były tym samym, albo też takimi się stały w tamtym momencie. Albo może tak jest cały czas, bo nawet teraz to widzę  Przytuliłam Ziemię mocno. Stała się nagle taka malutka bezbronna, wymagająca opieki, miłości i czułości, zupełnie jak małe dziecko. Tym razem to ja byłam mamą. Dałam ukojenie jak umiałam najlepiej. Chyba poczuła się lepiej, bo przeze mnie przeszedł prąd takiej emocji, którą trudno objąć słowami. Taką emocję mogę porównać do moim zdaniem najczystszej formy miłości – matki do dziecka. To jest instynkt. Pęd, fizyczna wręcz potrzeba obdarowywania całego świata najjaśniejszym światłem, chęć zobaczenia każdej cząstki wszystkiego w szczęściu i harmonii.

Wtedy też po raz kolejny poczułam wdzięczność – tym razem do siebie samej, że pozwoliłam sobie na takie przeżycie. I do Ciebie i Tobie podobnych, którzy są inicjatorami podobnych wydarzeń.

Bardzo pięknie Ci Mario dziękuję za umożliwienie mi uczestniczenia w Rytuale  A.

*

Moja Kochana Mario,
Brałam udział w Rytuale dla Matki Ziemi – coraz głębiej przeżywam te Rytuały. Wczoraj dodatkowo miałam więcej pozytywnej energii w sobie dzięki Twojej szybkiej i pięknej odpowiedzi na mój list:-) Dziękuję! Zawsze wspaniale się czuję w czasie Rytuału ale wczoraj po raz pierwszy poczułam mrowienie w nogach. Wizualizacje też miałam intensywniejsze niż w poprzednich miesiącach.
Wszystkiego dobrego Marysiu i do spotkania w lipcu:-)
M.

*

Witam z całego serca,

Muszę przyznać, że w rytuale uczestniczyłam prawie po raz pierwszy (raz wcześniej z córką ale chyba niezbyt udanie). Wczoraj poczułam naprawdę TĘ ENERGIĘ!. Było mi tak gorąco jakbym miała gorączkę. Poczułam silnie wolność na łonie natury mieszkając w jakimś przytulnym domku. Wokoło ukochane roślinkii zwierzęta.  I miłość wszechogarniającą! Miałam łzy w oczach gdy czułam, że to się spełnia! Niech się stanie zatem! Moce wszechświata są ze mną!

Pozdrawiam I.

*

Witam Panią serdecznie. Brałam udział wczorajszym rytuale po raz pierwszy … było to dla mnie wyjątkowe uczucie tym bardziej ze w tak pięknej sprawie jak podbudowanie życia na ziemi i dbanie o nią. Ogólnie czułam dużo gorąca w dłoniach stopach w ciele więc myślę ze czułam energię … piękne uczucie spokoju i radości . Powodzenia życzę oby jak najwięcej osób chciało uczestniczyć ☺ leprze poświęcenie chwilkę czasu na taki gest niż na tasiemca w tv….
Pozdrawiam ciepło☺ K.
*
moja uwage przykula zorza polarna ktora zmienila sie w zywego drapieznego ptaka, ktory zmienil sie w rybe; pewnie byl to rybołów, ktorych jest tylko kolo 20 par w Polsce D.
*
Witaj :)) odczucia świetne zarówno w trakcie jak i po 🙂 po symbolice kwiatów na kierunkach świata 😀 przeszył mnie porządny dreszcz 🙂 i spojrzałem w niebo nad siebie 😉 i dziękowałem Bogu że jest taki dobry 🙂 humor od razu się polepszył 😉 bo wiem że zrobiłem coś dobrego ;)) Pozdrawiam Cię gorąco i do następnego spotkania 😉 paa :)) N.
*

Droga Mario

W pierwszej kolejności bardzo Ci dziękuję za możliwość wzięcia udziału w dzisiejszym rytuale. Starałem się działać zgodnie z twoimi wskazówkami, na tyle na ile było to możliwe. Niemniej jednak z pewnością działałem z dobrymi intencjami. 🙂

Jako, że jestem osobą mało sensytywną i  mało informacji odbieram informacji z rzeczywistości, to nie potrafię powiedzieć wiele więcej, aniżeli to, że wizualizowałem sobie naszą piękną Ziemię jako miejsce wolne i szczęśliwe dla wszystkich istot je zamieszkujących. Jedyne co mnie mocniej uderzyło to energie w kolorach srebrnych (to pewnie przez dzisiejszą pełnię), które następnie przeistoczył się w energie różowe/czerwone, złote i fioletowe. Czułem się dobrze i szczęśliwie.

Dziękuję za to co robisz i postaram się że przy kolejnej okazji również przyłączyć do Twoich działań na rzecz Ziemi. Pozdrawiam Ł.

*

Droga Pani Mario,

Dziś po raz pierwszy ja I moja mama wziełyśmy udział w rytuale dla matki ziemi.
Odczuwałam połączenie z panią I innymi uczestnikami intensywnie. Mialam obraz ludzi siedzących w kręgu połączonych I pani byłam w środku tego kręgu a następnie każdy z nas był w środku na zmianę na koniec wczystko zaczeło sie kręcić.
Mialam też wrażenie że widzę obrazy innych uczestników I pani.
Energia podczas rytuału była calkiem inna niż kiedy robie rytuały sama.
Było to dla mnie nowe ale bardzo przyjemne doświadczenie.
Pozdrawiam, K.
*
Droga Mario,
miałam wrażenie że siedzę, ale jednak wszystko rozgrywało się gdzieś wysoko, we mnie, czułam się nienaturalnie tak podniośle 🙂 swoje widzenia widziałam jednak tak trochę niewyraźnie jak za mgłą. jednak na tej łące wszyscy byli bardzo szczęśliwi i wolni 🙂
Dziękuję za ten czas.
Pozdrawiam serdecznie 
A
*
Hej MArio,
moje sprawozdanie: przed rytuałem postanowiłam poćwiczyć energetycznie by podnieść swoje wibracje i było inaczej, wyraźniej. Po przywitaniu i wizualizacji pierwszej części prosiłam Wyższe Ja o wskazówki odnośnie Wolności.
– Wolność jest wtedy gdy mamy pokój w sercach
– Wolność jest wtedy gdy już wszystko masz i nie potrzebujesz nic więcej (nie jesteś od niczego zależny)
– Wolność jest zawsze
Później poczułam jak rośniesz a ja miałam uczucie puchnięcia jak balon aż bezwiednie wypuściłam powietrze, później wizualizowałam 3 część i leżałam w ogródku i było mi tak błogo nie wiem ile leżałam wydawało mi się że długo a okazało się, że wszystko trwało 15 minut??!!
Pozdrawiam serdecznie
E
*

Witam,

Wczorajsza medytacja była dla mnie i mojego partnera
jedną z najtrudniejszych od kilku lat.

Nie wiemy tak naprawdę dlaczego. Czuliśmy spadek
świadomości a także fizyczny brak energii życiowej.

Dziś od rana medytowałam i ćwiczyłam jogę aż do granic

wytrzymałości gdyż czułam, że coś chce ze mnie wyjść.

I wyszło. Poczułam, że Ci, którzy chcą nami rządzić jak

owieczkami robią wszystko byśmy poczuli się bezsilni.

Bezsilność – to słowo wracało i wracało. Bezsilność jako

przeciwieństwo wolności.

Aż moja świadomość je pokonała. Energia wróciła.

Dzisiejszy dzień gdy wrota między wymiarami są otwarte
spędzę na medytacji z moimi kryształami i fioletowymi
świecami Harmony nasączonymi Sangre de drago.

S.

*

Moja Najukochansza Mario,

dziekuje, ze moglam uczestniczyc w naszym kolejnym rytuale. Byl, jak zwykle, cudownym przezyciem. Kazdy rytual dla Matki Ziemi jest inny – niepowtarzalny.

Przygotowalam sie do rytualu jak zawsze i rozpoczelam go o czasie – punktualnie.

Pojawily sie u mnie dwie negatywne „sytuacje”: kiedy przed utworzeniem Magicznego Kregu oczyszczalam pokoj biala szalwia, to ona bardzo slabo sie palila, a raczej miala znikomy dym. Mialam problem, zeby dobrze okadzic pomieszczenie. Udalo sie. Potem, podczas tworzenia kregu (nigdy jeszcze nie mialam takiej sytuacji), wegielek w ogole sie nie zapalil, mimo, ze byl rozrzazony, to nagle zrobil sie zimny. Siegnelam po drugi wegielek, a ten co prawda sie zapalil, ale minimalnie. Niemniej jednak udalo mi sie utworzyc Magiczny Krag – na wszelki wypadek przywolalam na pomoc Zywioly.

Wegielek zaczal sie idealnie dymic (kadzidelko bylo w srodku), zaraz po rytuale i pieknie „dziala” rowniez w tej chwili. Pierwsza czesc rytualu przebiegla tak jak zawsze, ale z jedna roznica. Od samego poczatku zobaczylam siedem promieni anielskich spadajacych na Ziemie i ja otulajacych, oraz przecinajacych swoimi swiatlami na wskros. Nie bylo tak jak zwykle tylko swiatla milosci, ale wszystkie swiatla Archanielskie.

W czesci srodkowej bylam w moim ogrodzie i domu (przyszlego). Otaczaly mnie kwiaty, krzewy, lasy – piekna roslinnosc. Wszystko bylo w pieknym swietle slonca… Wystawilam rece do gory i wrecz tanczylam w sloncu… Potem widzialam siebie w moim pokoju magicznym – pelnym swiatla i rowniez slonca. Widzialam siebie tulaca sie i calujaca z mezczyzna w ogrodzie. Otaczala nas bajkowa sceneria, pelna kwiatow i bardzo jasnego swiatla slonecznego. Czulam sie bardzo szczesliwa i wolna. Przepelniala mnie radosc i milosc.

Nastepnie, te same co wczesniej swiatla anielskie weszly w moje cialo. Widzialam 7-iu Archaniolow i ich poswiaty. Przyjelam te piekna energie. Trwalo to troszke… Przekierowalam energie w glab ziemi. Zobaczylam serce. Piekne, ogromne, czerwone. Tym razem wygladalo calkiem zdrowo, niz kiedys, podczas innych rytualow. Polaczylam sie z sercem – moje serce i serce ziemi staly sie jednoscia. Nagle ziemia sie rozstapila, a ja ze swiatlami Archanielskimi wplynelam do srodka. Bylam tak blisko serca Ziemi, ze moglam je dotknac… Dziwne uczucia, poniewaz przepelniala mnie milosc, spokoj i mialam wrazenie, ze slysze cichutka muzyke – przez chwilke. Potem Anioly jakby mnie unosily do gory i wyprowadzily ze srodka. Ziemia sie zamknela a ja zobaczylam, ze wszystko zaczelo cudownie wyrastac spod ziemi… Bylo pieknie zielono. Zobaczylam ptaki, sarny, inne zwierzeta. Cudowne przezycie, poniewaz czulam sie z nimi zwiazana. Tworzylismy jedna rodzine.

Przekierowalam sie na Magiczna Oaze – caly czas towarzyszyly mi Archanioly i ich swiatla. przekazalam te energie na Magiczna Oaze. Wszystko sie rozswietlilo.

Przekazalam milosc wszystkim uczestnikom i Tobie Mario.

Poprosilam Anioly o to, zeby wszystko to sie spelnilo, a Ty zebys otrzmala opieke anielska, sily, moc i zdrowie do nastepnych rytualow. O to samo prosilam dla siebie i osob, ktore braly udzial w tym rytuale. Bardzo dziekuje Moja Najdrozsza Mario, za mozliwosc tych przezyc… Caluje Cie i sciskam I.

*

Sprawozdanie z 39 Rytuału dla Matki Ziemi

20.06.2016 r. g. 22:00

Mam podobne odczucia do Twoich, Mario. Czułam dziwną pustkę i ciszę, czekałam na prowadzenie i wizje, ale nic szczególnego się nie pojawiło. Na początku rytuału poczułam tylko energie światła, które mnie otuliły, a potem już nic. Wobec tego sama zaczęłam wizualizować Ziemię i wyobrażać sobie ją piękną i czystą. Potem już wizualizacja popłynęła sama. Widziałam różne zwierzęta: ptaki, sarny, niedźwiedzia i inne. Pojawiały się coraz to nowe, jakby krzycząc bezgłośnie, dając do zrozumienia, że jest im za ciasno, że potrzebują więcej przestrzeni. Ale też był to krzyk dumy i radości z wolności. Zwierzęta przyglądały się ze zdziwieniem autostradom pobudowanym przez ludzi – głównie te autostrady zabierały im przestrzeń, terytorium do życia.

Zwierzęta dziko żyjące współczuły też tym hodowlanym zamkniętym w klatkach. Odczułam to tak, jakby szykowały jakieś powstanie przeciw ludziom, którzy uwięziły i wykorzystują ich. Te obrazy przeplatały się z obrazami kosmosu, Ziemi zawieszonej w kosmosie. Cały czas miałam wrażenie, jakbym fruwała gdzieś w przestrzeni okołoziemskiej, oglądałam Ziemię z kosmosu, omywałam ja światłem. Widziałam z góry, jak na Ziemi powstają ogniska – kręgi światłą, które łączyły się ze sobą w coś na kształt sieci. Te ogniska były inspirowane przez Istoty Światła, ale to ludzie na Ziemi je zapalali, to oni tworzyli tę sieć, która ma stworzyć na Ziemi nową jakość. Co jakiś czas słyszałam jakieś słowa. Wtedy pojawiło się „New packed”. Potem jakiś prąd wody, jakaś fala przeszła przeze mnie i przez środek Ziemi, omywając ją (i mnie) z brudu i starych form. Było to bardzo przyjemne odczucie. Uzmysłowiłam sobie, że Ziemia się oczyszcza, że powstają nowe formy inspirowane przez Istoty Światła, a realizowane przez światłych ludzi, że ta nowa jakość tworzy jakby sieć, która przykryje starą formę. Że przez jakiś czas ta stara i nowa jakość będą egzystować obok siebie, ale nowa w oczywisty sposób będzie wypierać starą.

Zobaczyłam też jakieś dziwne stwory, coś jakby zwierzęta, ale o ludzkich, trochę potworkowatych twarzach (pyskach ?). Nie wiem, co to było, być może efekt tabletek, które biorę, bo jestem aktualnie chora. Tak mi przeszło przez myśl, czy tabletki (przeciwzapalne i przeciwwirusowe) nie wpłyną zaburzająco na jakość wizji i wizualizacji. Widziałam też czarną energię wokół Ziemi, która została rozbita przez światło. W którymś momencie poczułam, że jestem kanałem, przez który przepływa światło i że ono gdzieś dalej płynie, ale mam się tym nie zajmować, tylko pozwolić, aby przez mnie swobodnie przepływało.

Ogólnie dużo było wizji światła, sieci tworzonej przez ludzi – zarówno tej pozytywnej, świetlistej, jak i tej starej, ciemnej, już odchodzącej, ustępującej pod wpływem światła. Jakieś różne formy, zwierzęce i pół ludzkie, Ziemia widziana z kosmosu, fruwanie w przestrzeni kosmicznej, odczucie ciasnoty, przepełnienia na Ziemi – tu spontaniczna prośba, moja i nie tylko moja, jakbym była wyrazicielką próśb wielu Istot, żeby coś z tym zrobić, żeby wreszcie pojawiła się przestrzeń do życia dla innych Istot. To błaganie było bardzo intensywne i wiem, że zostało przyjęte, bo takie słowa się pojawiły: „Zlecenie zostało przyjęte do realizacji”. Potem obrazy zaczęły się zamazywać, zaczęłam popadać w półsen, taki dziwny, ale bardzo przyjemny stan. Nie mogłam zakończyć rytuału, bo coś mi nie pozwalało, ale też nic się nie działo, oprócz odczucia błogości. Tak sobie leżałam do północy! Nie miałam zupełnie odczucia upływu czasu, raczej wydawało mi się, że jest 23:00. Zakończyłam rytuał i poszłam spać.

Śnił mi się poród mojej koleżanki, rodziła trzeciego syna (mimo iż miała nadzieję na córkę). Widziałam wszystko dokładnie, synek wychodził z kanału rodnego stópkami; najpierw jedna stópka, potem druga. Pytałam kogoś, czy mogę go pociągnąć za tę stópkę, aby pomóc mu wyjść. Nie pamiętam odpowiedzi, ale urodził się bez problemu. Był cały jakby siny, oblepiony mazią, ale nie było to niebezpieczne, tylko normalny fizjologiczny stan. B.

*

Witaj,
tak wziąłem udział na tyle ile to było mozliwe
poszedłem do parku nad rzeką, ale niestety komary tak dawały o sobie znać że musiałem przerwać i wrócic na mieszkanie.
Widocznie nie jestem jeszce tak zintegrowany z natura aby komary zostawiły mnie w spokoju. pozdrawiam
T.

*

Witaj Siostro Srebrno-Zlotego Blasku!

Bardzo jestem wdzieczny za zaproszenie oraz przeslanie mi instrukcji zwiazanych z Rytualem.
W fazie kiedy koncentrowalem sie na bijacych w mej piersi sercach i wzmacnialem je oddechem doznalem czegos cudownego. Kazda koorka mego ciala zaczela bic jak serce. Od czubkow palcow nog poprzez nogi, brzuch, piersi, rece, dlonie (czulem je takze w tych palcach lewej dloni, ktorych cielesnie juz od dawna nie mam) az po szczyt glowy (z uwzglednieniem czakr).

Czulem niehamowany przeplyw Mocy. Kazde z serc bilo w swoim tempie tworzac piekny koncert. Az w pewnym momencie odplynalem…

Nie wiem dokad. Tak jak odplynalem – przyplynalem z powrotem. Dokonczylem Rytual (dosc pozno bylo – 23.30) i polozylem sie spac.

Na koniec ciekawostka – wklad, ktory  normalnie pali sie max. 4 godziny palil sie tym razem 8 godzin… Pozostajac w Jednosci sle serdeczne pozdrowienia!

M.
*

Namaste Mario,

Dziekuje za wczorajszy rytual.

Czulam duzo energy powietrza wokol siebie.

To byl moj pierwszy ritual z Pania I na pewno nie ostatni.

Pozdrawiam

B.

*

Kochana Mario,
Przesyłam moje sprawozdanie po 39 Rytuale dla Matki Ziemi.

Rytuał rozpocząłem o 21.55. Po odprawieniu części początkowej (użyłem do niej wody) przeszedłem do części środkowej. Tym razem poszło bez większych problemów, inaczej niż zwykle. Otrzymałem też przekaz bardzo ważny dla mnie. Dla ogółu, miałem odczucie, że Ziemia chce naszej wolności, kocha nas. To takie przyjemne połączyć sie z jej sercem, jest przyjemnie gorące. Rytuał zakończyłem gestem kwiatów, przesłałem energie dla Oazy (mam nadzieje, że pomogą 🙂  Wybacz, że tym razem sprawozdanko jest bardzo krótkie, dla ogółu ludzi to wszystko. Mój osobisty przekaz chce pozostawić dla siebie. Z mocą gorąco pozdrawiam, M.

*

XXXIX Rytuału dla Naszej Ukochanej Matki Ziemi

Mój Osobisty Raporcik

z dnia 20 czerwca 2016 roku

Wolność

Moja Ukochana Mario,

od 19:00 do 21:00 odczuwałam bardzo silną obecność Sił Światła, które otuliły mnie swoim ciepłem i mocą, a potem poczułam, że odpłynęły ku przestworzom. O 21:27 opuściłam domek w drodze do miejsca rytuału pod dębem na wyspie Mojej Krainy. Zabrałam ze sobą Ametyst, koneweczkę z wodą, płatki róży. Mając dość czasu na przygotowanie w spokoju otworzyłam krąg magiczny witając Ukochane Żywioły, powitałam Mojego Anioła Stróża oraz Ciebie, Mój Najdroższy Aniele, ukłoniłam się wszystkim obecnym uczestnikom Rytuału. O 22:00 rozpoczęłam wędrówkę ponad ziemią, niosąc wewnętrzne światło, jak pochodnię miłości, dobra i wdzięczności za dane nam piękno i życie. I płynąc tak po niebie myślami jednocześnie zaczęłam odczuwać, że brakuje mi przewodniej siły, że jestem sama, że światło, które płynie ze mną jest wyłącznie moje.

Pomyślałam, że wykonuję coś niedobrze, że uczyniłam coś nie tak, skoro Siły Światła opuściły mnie, skoro jestem jako samotnie świecąca gwiazda. Jednak siła mojej woli poteżnie nakazała mi kontynuować pracę rozświetlania ziemi, wstałam wznosząc wysoko ręce i prosząc z całych sił: „Ukochane Anioły, proszę zabierzcie mnie ze sobą, pragnę być z Wami, pracować z Wami i zawsze być jak Wy czysta, cnotliwa, niewinna, silna i nieustraszona” Słowa te powtórzyłam patrząc na wszystkie strony świata. Wtedy ujrzałam migawki, błyski w postaci kapsuł świetlnych, w których widziałam ludzi porywanych z ziemi w górę wysoko. Światło płynące z mojego wnętrza zamieniło się w strumień i otworzyło moje serce na oścież, płynąć wartko ze mnie na zewnątrz, jednak jego głębokie wnętrze odkryło się w pełni tylko dla jednej istoty, jaką jest Mój Ukochany i wtedy wnętrze jego serca ujrzałam w całości, gdyż otworzyło się ono tylko dla mnie.

Było bardzo głębokie i bardzo intensywnie czerwone w środku, bordowe. To były takie dwie potężne kule ognia. I tak oba nasze serca połączyły się w jedno, moje w jego, pulsując, wibrując, tocząc życie. To było najintensywniejsze przeżycie tego rytuału. Bardzo silne. Widziałam też oczy Mojego Ukochanego. Równie głębokie i wielkie, skupione na mnie, jako i moje na jego, niczym kotwice, które zostały zarzucone w nie wzajemnie na dobre. Uspokoiłam się i ustapiło poczucie osamotnienia i zastanowienia dlaczego tym razem nie odczuwam obecności Wyższej Siły przy mnie. Wtedy też ze spokojem oglądałam wegańskie obrazki pokojowej transformacji świata w takim minimalistycznym porządku, ładzie, równowadze i ciszy. Poczułam, że weganizm jest kluczem do przemiany ludzi, do rozbudzenia ich świadomości, uspokojenia i zdyscyplinowania myśli, do otwarcia się na świat prawdy, pozbawiony iluzji. Mocą swojej woli wizualizowałam poszanowanie jej przez innych.

Powolutku rozpoczęłam etap przekazywania zgromadzonej w sercu energii do naczynia z wodą i płatkami róży, do Magicznej Oazy, do kwiatków, które myślami nakreśliłam w powietrzu, wysyłając w cztery strony świata, aby poniosły do Ciebie całe dobro i mądrość w przesłaniu teamatu naszego rytuału dla Ukochanej Matki Ziemi. Podziękowałam pozostałym uczestnikom rytuału za wzmocnienie roli wolnej woli w świecie.

Prosiłam Ukochane Siły Wyższe o stałą pomoc i wsparcie dla Ciebie, Moja Ukochana Mario. Uwolniłam magiczny krąg i oddaliłam się do domku, a o świcie wodę z rytuału rozlałam na Znaku Pokoju, który stworzyłam z Chryzantem na dzierżawionym przeze mnie poletku. Dziękuję Ci całym sercem. Twoja Na Zawsze M.

*

Rytuał przeprowadziłam w kąpieli przy różowych świeciach.Woda była tylko z dotakiem soli himalajskiej.Rzeczywiście był taki moment,że wszyscy czekali na gotowość.Jak by coś zawisło w powietrzu i wtedy pomyślałam no rusz myślami pozytywnymi i zaczełam częsc poczatkowa,na środkowej dużo rozmyślałam nad wolnością.Ale pewne zdanie nie dało mi spokoju ,,Czy jak ktoś,źle robi czy mamy mu na to  pozwalać?-Przeciesz  każdy jest wolnym człowiekiem…?!”I myśle,myśle…analizuje.
I widzę czerwoną postać a może drzwi,które dały mi odpowiedź
,,Każdy jest wolnym człowiekiem,jeżeli my zabijemy jakiekolwiek zwierzę(w tym czasie miałam obraz sarny w lesie),zabieramy odrobinę czegoś co nie jest nasze np.życie pajączka,kradniemy komuś energię…itd.
To zabieramy mu wolność,która jest dana każdemu z nas.Jeżeli zabieramy komuś wolę istnienia sami nie mamy swojej wolnosci
Dlatego wróce do pytania-Jak ktoś robi źle czy mamy mu to zabraniać?
Napewno nie tolerujemy i sami musimy żyć najlepiej jak potrafimy.
Wolność dała nam ziemia i wszystko czego pragniemy jest w naturze.”
Taką odpowiedź dostałam.
Przyznam,że samej dało mi do myślenia nie tylko ten rytał ale i inne…oraz nasze spotkania.Walcze sama z sobą i moja dieta z dnia na dzień się zmienia.Coraz więcej warzyw i owoców i odrzucanie tego co nie zdrowe M.

*

Reklamy
%d blogerów lubi to: