Rytuał siódmy z 25.04.2013


Moi Kochani, siodmy Rytual dla naszej Matki Ziemi mial miejsce w dniu 25 kwietnia 2013 roku o godzinie 22.00 czasu polskiego.

Liczba uczestnikow: 581  

Tematem rytualu byly gatunki zagrozone wyginieciem.

Przeslanie sil anielskich w sprawie rytualu:

Anioly przyszlosci – to, co bedziemy czynic w kolejnych miesiacach ma ogromny wplyw na nasza przyszlosc w imie zasady, ze to, co wyslesz – wroci do Ciebie 7 krotnie. Anioly przyszlosci przestrzegaja by zawsze dzialac ostroznie, dokladnie wszystko przemyslec.

Czym wiecej Milosci i Dobra wyslesz dookola Ciebie, tym piekniejsza bedzie Twoja przyszlosc. Daj z siebie wszystko i zachowaj dyscypline.Przed Toba otworza sie nowe pozytywne drogi o ktorych nawet nie smialas/smiales wczesniej marzyc. I pamietaj o tym, ze takze negatywne mysli, dzialania,, uczucia – tworza Twoja przyszlosc. One tak samo, jak te dobre maja wplyw na Twoje jutro. W tej chwili ksztaltujesz Twoja przyszlosc.

Poprzez udzial w Rytuale wysylasz Dobro dookola Ciebie a co posiejesz, to zbierzesz.

Wybrane Wasze raporty:

Jesli nie ma tutaj Twojego raportu a pragniesz podzielic sie Twoimi przezyciami z innymi uczestnikami rytualu – prosze o emial a szybciutko wstawie Twoje sprawozdanie.

Witam Cię Droga Mario Bucardi, (…) Podczas rytuału czułam idącą w moim kierunku energię, cos niesamowitego gdyż przytrafilo mi się to pierwszy raz, w moim otoczeniu zaczeło pojawiać się wiecej różnych robaczków tzn.pajączki, biedronki, bąk, osa, ptaki, kwiaty które mamy w doniczkach w mieszkaniu zaczeły pieknieć i wypuszczać nowe listki. Życzę tego co najlepsze, dużo słońca Karolina A.


Witam Kochana Pani Mario,

Na samym początku chciałam przeprosić za to, że nie wysłałam do Pani wiadomości z potwierdzeniem mojego udziału w rytuale, ale kompletnie o tym zapomniałam. Tydzień przed rytuałem był dla mnie bardzo ciężki.Cały czas towarzyszyło mi uczucie smutku, żalu, przygnębienia, braku wiary w siebie a nawet strachu. Zaczęły przypominać mi się wszystkie traumatyczne wydarzenia z mojego dzieciństwa, o których przez wszystkie lata próbowałam zapomnieć.Cały czas czułam niepokój a podczas wybudzania się ze snu narastający lęk. W którymś momencie zastanawiałam się nawet nad rezygnacją z rytuału w tym miesiacu, ponieważ czułam ogromny spadek energii, do tego stopnia, że pewnego popołudnia nie miałam siły wstać z łóżka. Postanowiłam jednak, że nie poddam się i pomimo wszystkich przeciwności wezmę udział w rytuale.

Komentarz Marii Bucardi: Moi Kochani, tak sily negatywne probuja nas hamowac! Dokladnie w ten sposob, bysmy nie mieli ochoty na rytual, na dzialania!

 

Przygotowania do rytuału rozpoczęłam już o godzinie 20. W tym miesiącu zdecydowałam, że rytuał wykonam na balkonie, dlatego najpierw zaczęłam od usunięcia wszytskich zbędnych rzeczy i przeszłam do oczyszczania dymem z białej szałwii, zarówno balkonu jak i pokoju, w którym wykonałam ołatrzyk dla Matki Ziemi. Umieściłam na nim m.in. białe, zielone świece, kamienie szlachetne, owoce, figurki Aniołów, Runy, suszone kwiaty, własnoręcznie namalowane obrazy, kolorowe motyle, które również miałam przypięte do włosów jako dodatkowy element podczas rytuału.

W tym miesiącu zrezygnowałam z brania relaksującej kapieli, skupiłam się natomiast tylko na samym prysznicu połączonym z oczyszczaniem aury.Po skończeniu zastosowałam energetyzujacy masaż całego ciała przeznaczoną to tego celu szczotką. Wypiłam napar z mięty pieprzowej, natarłam nadgarstki naturalnym olejkiem miętowym i udałam się na balkon.O godzinie 21.40 otworzyłam magiczny krąg wokół którego zapaliłam kilkanaście malutkich białych świeczek, a wewnątrz kręgu kadzidło Olibanum. Cały rytuał przeprowadziłam na siedząco. Na początku przywołałam Anioły i inne Istoty Światła i poprosiłam je o pomoc i opiekę podczas trwania rytuału. Po chwili, mniej więcej na wysokości serca, trochę bardziej po prawej stronie doświadczyłam bardzo przyjemnego uczucia ciepła, które później odczuwałam na całych plecach. W momencie, gdy miałam już zacząć łaczyć się z Panią usłyszałam rozmowę dwóch przechodniów, którzy prowadzili dyskusję na temat pająków i skarabeuszy.

Punkt 22. przywitałam się z Panią i innymi uczestnikami rytuału. W tym miesiącu pojawiły się silne zawrty głowy i mrowienie na całym ciele. Przez cały rytuał słuchałam przepięknej muzyki medytacyjnej,aby zakłócenia z ulicy nie przeszkodziły w mojej koncentracji. Na samym początku wizualizacji czułam bardzo intensywny zapach kwiatów, który trwał około 30 sekund. Jako pierwszy pojawił się oczywiście obraz wirujacej, błyszczącej wszystkimi kolorami planety. Widziałam przepiękne, zielone miasta, szczęsliwych ludzi niosących ogromne wikliniane  kosze wypełnione świeżymi warzywami, owocami i ziołami zerwanymi na ulicy. Ujrzałam stado radosnych zwierząt biegnących po pachnącej łące, na której rosły różowo-fioletowe kwiaty,sarenki pijące wodę z krystalicznie czystego źródełka, pojawił się również obraz galopujących koni, skaczących delfinów oraz stada lwów beztrosko biegających po swannie o zachodzie słońca.

Widziałam jak na całym świecie ludzie w każdym języku mówią do siebie ” Kocham Cię! ” jednocześnie sobie pomagając. Mniej więcej w połowie rytuału na balkon wyszedł pies sąsiadów i zaczął przez chwilę szczekać w moim kierunku. Po ponownym skoncentrowaniu spojrzałam się na księżyc i poczułam bardzo przyjemny i ciepły powiew wiatru. Na sam koniec zobaczyłam mnóstwo przepięknych ptaków i owadów oraz ludzi sadzących nowe drzewa i tworzących swoje własne Magiczne Oazy.Rytuał zakończyłam równo o godzinie 22.22. Pożegnałam się z Panią i innymi osobami, podziękowałam Aniołom za wsparcie podczas rytuału oraz zamknęłam magiczny krąg. Pozdrawiam serdecznie,

Adrianna 🙂


Raport z Rytualu dla matki ziemi.

Droga Mario.

Mentalne przygotowanie do rytualu zaczelam juz od rana. Tego ranka mialam tez sen, ktory nawiazuje w
pewien sposob do tematu czy koncepcji rytualu.

Oto sen:

Patrzylam w zachmurzone niebo, poniewaz zauwazylam tam jakis wysoko latajacy cien. Wyciagnelam reke w kierunku nieba i po chwili z wielka szybkoscia pikujac w dol usiadlo na niej orlatko! Bylam zaskoczona, ze mnie nie zadrapal, byl taki mieciutki i delikatny. Dal sie poglaskac i popiescic. Pomyslalam, ze jest glodny. Rozejzalam sie i znalazlam  gotowane ziemniaki, dalam mu. Byl bardzo glodny, pozniej znalazlam jeszcze platki owsiane. Orlatko znowu siedzialo na mojej dloni i okazywalo wielka wdziecznosc.

Wracajac do raportu z rytualu

Zaplanowalam, ze miejscem rytualu bedzie nie zadaszony taras przy domu. Wszystko mialam przygotowane duzo wczesniej. Sama takze oczyscilam sie fizycznie i energetycznie. W miare jak zblizala sie godzina 21:30 moj nastroj bez zadnego powodu zaczal sie obnizac. Mialam uczucie jakby cos umyslnie chcialo przeszkodzic mi abym nie wziela udzialu w wizualizacji.

Kiedy nadszedl czas, ubralam sie cieplo i wyszlam na zewnatrz. ( Mieszkam w Danii, temperatura tego wieczoru wynosila okolo 6-7 C. Zaskoczylo mnie to, ze nagle zaczol padac deszcz, na szczescie nie mocno.

Wial wiatr, bylo niespokojnie. Pomimo tych niewielkich przeciwnosci skupilam sie na tym, ze to intencja oraz wizualizacja sa najwazniejsze tego wieczoru. Usiadlam, zamknelam oczy, poprosilam o ochrone. Po chwili tuz za mna, poczulam obecnosc wiecej niz jednej istoty. Gdy juz bylam gotowa, zaczelam wizualizacje wedlug Twoich wskazowek. Krotko po rozpoczeciu wizualizacji, nastapilo kolejne rozproszenie ( odglos pilowania w sasiedztwie) Zignorowalam to, pilowanie szybko ucichlo.

Odglos kropel deszczu wplotl sie w wizualizacje. Deszcz zraszal cala ziemie i zmywal negatywne energie. Wszedzie tam gdzie spadla kropla wyrastaly rosliny. Po jakims czasie wizualizacji przestal padac deszcz oraz calkowicie ucichl wiatr. Zrobilo sie tak blogo, cicho i spokojnie. Tuz nad moja glowa przelecialy dzikie gesi.

Zaczelam mocno marznac, dlatego tez postanowilam zakonczyc rytual, ktory trwal okolo 35 minut.

Serdecznie pozdrawiam Ciebie Mario oraz wszystkich bioracych udzial w rytuale dla Matki Ziemi. Barbara L.


Siódmy NIEZWYKŁY Rytuał Matki Ziemi
RAPORT z dnia 25.04.2013
Moja Najkochańsza Mario, niezwykły, cudowny, wspaniały! Uczucia najgłębszego wzruszenia i piękna dotykają mej duszy, która nierozłącznie połączyła się z duszą Naszej Matki Ziemi, współodczuwając każde jej drgnienie, każde
pragnienie.

Nasz Siódmy Rytuał Matki Ziemi był wyzwoleniem prawdy i mocy miłości. Kochana Mario, przekazałaś w nim całą siebie. Przemieniłaś się w ptaka, który poszybował Twoją mocą ponad całą ziemią, a głos jego donośny obwieścił czas rytuału w przestworzach. Tak właśnie zaczęłam spotkanie w sercu Naszej Matki Ziemi, w sercu stworzonym z serc tych Sprawiedliwych, dla których tak ważne jest wyzwolenie Naszej Matki Ziemi z pęt zniewolenia ludzkiej zawiści, słabości i egoistycznej natury.

Dokładnie o 21:34 rozpoczęłam ceremonię zawieszania flagi życzeń, którą z wielkim oddaniem przygotowałam parę godzin wcześniej, umieszczając na niej żarliwe życzenia o oczyszczenie i ukojenie Duszy Naszej Matki Ziemi. Na żółtym prostokącie materiału umieściłam napis w opiece żywiołu powietrza: „Ocalić świeże powietrze”, na czerwonym dla żywiołu ognia napisałam: „Ocalić ogień, który grzeje i oświetla”. Dla żywiołu wody na skrawku niebieskim napisałam: „Ocalić czystą wodę do picia i życia”. Materiał brązowy żywiołu ziemi przeznaczyłam na gorącą prośbę: „Ocalić zagrożone tygrysy i lisy”, a biały materiał opatrzyłam napisem: „Ocalić miłość w ludzkich sercach”.

Mój Najdroższy Anioł Stróż powiódł mnie śmiało i prosto w miejsce, gdzie flaga z dumą łopocze od dnia naszego Siódmego Rytuału Matki Ziemi na wietrze, niosąc moje prośby ku Wszechświatu.

W noc następującą po otrzymaniu przez Ciebie, Najdroższa Mario, wskazówek do Naszego Siódmego Rytuału miałam absolutnie niezwykły sen, którego znaczenie w pełni pojęłam po wnikliwym zapoznaniu z treścią Twoich wskazówek do rytuału Matki Ziemi. Napisałaś, że „Tematem rytuału siódmego są gatunki krytycznie zagrożone wyginięciem”, zamieszczając ich listę. Kiedy otworzyłam ją do zapoznania, natychmiast skierowałam się do tygrysów i lisów. A stało się to za sprawą owego snu, który na trwałe zapisał się w mojej pamięci. Był bowiem przekazem anielskim bardzo głębokiej treści. Śniłam, że jestem na polance przy drodze w gęstym zielonym lesie, czy dżungli. Nagle z lasu zaczynają wyłaniać się tygrysy. Moje serce najpierw ściska trwoga, że jestem ZAGROŻONA. Lecz nie uciekłam zostając na miejscu nieporuszona i obserwując zachowanie zbliżających się do mnie tygrysów. Im były bliżej mnie, tym większe zatroskanie ściskało moje serce. Uzmysłowiłam sobie bowiem, że to nie ja, lecz te biedne tygrysy są ZAGROŻONE. Patrzyły na mnie z respektem, a zarazem błagalnie, prosząc o coś, prosząc o pomoc, o pogłaskanie. I zaraz potem z lasu wyłoniły się lisy. Widząc, że tygrysy znalazły we mnie bratnią duszę i powiernika, przybiegły do mnie ufnie. Miały łzy w oczach. A fragmenty ich
futerka były obdarte z nich ze skóry! Wtedy i ja zaczęłam płakać, głaszcząc je delikatnie i z miłością opatrując ich rany.

Dlatego, Moja Najkochańsza Mario, w skrawek brązowego materiału wpisałam życzenie swojego serca o ocalenie tych pięknych kochanych i bezbronnych, wobec okrucieństwa człowieka, istotek. A zaraz potem w trakcie naszego siódmego rytuału wizualizowałam życie Tygrysa Sumatrzańskiego i Tygrysa Chińskiego, Lisa Darwina i Lisa wyspowego, życie wolne od strachu, przepełnione wolnością i swobodą, odbudowaną ufnością wobec człowieka, patrzącego na nie z
podziwem i z miłością, do którego podchodzą radośnie, łasząc się i leżąc w pokoju u jego stóp.

Zawiesiwszy flagę życzeń na drzewie w uzdrowiskowym lesie na wzgórzu, dokładnie o 21:40 rozpoczęłam rytuał prośbą, skierowaną do Naszych Kochanych Żywiołów o ich pomoc i ochronę. Gdy zamykałam magiczny krąg, nad moją głową hen wysoko rozległ się donośny głos ptaka, szybującego ze swobodą. Przypominał głos sokoła. Moje serce przepełnił spokój i poczucie Twojej bliskiej obecności, Moja Kochana Mario.

Rozpoczęłam Rytuał. Wizualizowałam bardzo silne białe światło, które opadając promieniami na Ziemię rozszczepiało się w kolory tęczy, przynoszącej radość i nadzieję. Światło to przeniknęło powietrze, oczyszczając je z wszelkich zanieczyszczeń, tak, że najdrobniejsze istotki przepełniły się jego ożywczą świeżością i czystością, unoszone na fali życia. Ptaki z większą zwinnością poszybowały w przestworza, zakreślając z lekkością piruety szczęścia. Zwierzęta hasały w podskokach, chłonąć czyste powietrze. I ludzie skierowali swe twarze do nieba, oddychając głęboko i pobudzając serca do pracy z pełną mocą. Widziałam, jak wiatr wymiatał wszelki brud, który w zawstydzeniu rozpadał się w niebyt.
Wtedy światło przemieniło się w ogień, który łaskawie zapłonął w ludzkich sercach, uwrażliwiając je na los wszystkiego, co dokoła, rozpalając w nich jasność empatycznego współodczuwania i jedności wszystkich istnień Wszechświata. Światło to z serc powędrowało do myśli, zapalając w nich odkrywcze idee okrzykiem wyzwolenia „Eureka!” i dając oręż zrozumienia istoty życia.

Wówczas światło w kolorycie tęczy przeniknęło wodę, wypełniając ją jasno od środka. Na pustyniach i w betonowych pustelniach wytrysnęły czyste krystalicznie źródełka, przynosząc rozkosz upojenia kropelką wody w chwili pragnienia. Wnet w miastach zaczęły wyrastać nieskrępowanie rośliny. Porastały szare budynki, asfalty, betony. Ludzie uśmiechali się ze szczęścia, wyciągając dłonie po owoce soczyście pęczniejące naokół. Przepełnieni ich słodyczą, syci i zaspokojeni, nie łaknęli już innego pokarmu. Odsunęli mięso. Już nie mogli i nie chcieli po nie znowu sięgnąć.

Wciąż intensywniej promieniujące światło powędrowało do wszystkich zagrożonych gatunków na ziemi. Oświetliło je w fokusie uwagi, pokazując na osi czasu, jak szybko maleje ich ilość i stawiając świetlną zaporę przed dalszą ekspansją ludzkiej zaborczości, otulając je świetlaną peleryną ochrony i miłości, niczym niezniszczalną tarczą. Bezpieczne i wdzięczne stworzenia spoglądały w milczeniu na człowieka wzrokiem błagalnej prośby, a potem świetlanym wzrokiem wdzięczności za ocalenie w imię największej z sił, w imię miłości.

Światło to padło na trzymaną przeze mnie w rączkach ziemię. Dotknęło swoim jasnym promieniem każdego jej ziarenka, ubierając je w swoją świetlistą przędzę. I tak każda jej drobinka odetchnęła z ulgą, której moc przeniosę w miejsce miejskiego pustkowia.

Moje myśli mocą światła pomknęły wtedy do Ciebie, Najdroższa Mario, i do Magicznej Oazy. Widziałam jak radosna przebiegasz z właściwą sobie lekkością pomiędzy gęstwiną jej roślinności. Pod Twoimi stopami szemrzą rwące strumyki, a nad Twoją głową pląsają żywotnie ptaszki. Spośród drzew i rozkwieconych krzewów wyłaniają się beztroskie zwierzątka. Pędzlem wyobraźni wymalowałam taki obraz anielsko rajski. Twoja Magiczna Oaza, Kochana Mario, to nasza współczesna arka przymierza i miłości. Widziałam okiem wyobraźni, jak niesie ona do świata elektryzującą moc pobudzania ludzkiej świadomości do budowania większej ilości takich arek. Widziałam, jak wyznacza ona rejs ludzkiej świadomości busolą serca i miłości.

Całą mocą kochającego serca poprosiłam Nasze Najdroższe Siły Światła, Nasze Kochane Anioły o wypełnienie moich próśb i wydanie dorodnych owoców wyobraźni, w trosce o los Naszej Matki Ziemi. Aby mocą swojej świetlistej energii poniosły życzenia serc czystych do Wszechświata z misją wyzwolenia Naszej Matki Ziemi z oków zniszczenia do jej pełnej odnowy i regeneracji.

Patrząc na wschód zakreśliłam w powietrzu kwiat z pięcioma płatkami, nadając mu życie mocą energii miłości, a potem z dłoni podmuchem duszy wyprawiłam go w drogę do Magicznej Oazy. A towarzyszyły mu kwiatki ze wszystkich stron świata, jakie zakreśliłam kolejno patrząc na południe, zachód i północ. Tak oto energetyczny bukiecik posłałam, Moja Cudowna Mario, do Ciebie, abyś siłą swojego anielskiego przekazu, energie te transmitowała do świata dookoła Ziemi.

Moje serce przepełniał spokój i miłość w niezmąconej jasności. Czułam się jak dziecko, przytulane do łona kochającej Mamusi, którą jest dla nas wszystkich Nasza Matka Ziemia. Ona zawsze JEST. Przy niej nigdy nie zostaniemy sierotami. I kiedy serce swe złożyłam dla Naszej Matki Ziemi na swojej otwartej dłoni, jak kwiat wcześniej dla niej kreślony, nagle z ogromną intensywnością do mojego lewego ucha wniknęła kula sprężonego powietrza. Czułam jak całą mocą niesionej energii wypełnia moją głowę, a potem anielską melodią rozbrzmiewa przez króciuteńką chwilę w moim prawym uchu. Łzy najgłębszego poruszenia popłynęły po moich policzkach. I trwałam w  milczeniu i w pokorze nad przeżyciem, jakiego nie doświadczyłam nigdy wcześniej, którego siłę tylko serce potrafi oddać. Tak spokojna i wzruszona połączyłam się ze wszystkimi osobami, biorącymi udział w naszym rytuale. Wysłałam do nich miłość i wdzięczność, że zaprosili mnie do swojego anielskiego grona. Czułam jedność naszej energii, która wypełniła mocą niebiańskiej słodyczy moją duszę i myśli, pełne spokojności o cudowne wypełnienie naszej wspólnej misji miłości.

Ujrzałam Ciebie, Moja Piękna Mario, jak promieniejesz radością, unosząc się nad nami w powietrzu. Jesteś szczęśliwa i spokojna. A nad Tobą bije mocno światło odnowy Naszej Matki Ziemi. Patrząc wysoko w niebo skąpana w blasku gwiazd i srebrzystego oblicza księżyca w swej magnetycznej pełni, dziękowałam Ci za dar współuczestniczenia w dziele boskiej kreacji miłości, za możność smakowania jej niebiańskiej słodyczy.

Tuż przed otwarciem magicznego kręgu, wzniosłam modlitwę za Ciebie, Niezwykła Mario, w gorącej prośbie, kierowanej do Najdroższych Sił Światła, o przepełnienie Cię całą mocą ich oddziaływania, albowiem jesteś ucieleśnieniem wszelkiego dobra i zrozumienia tego, co najważniejsze. Rytuał zakończyłam o 22:40.
Twoja Na Wieczność Magdalena.


Swoją medytację rozpocząłem o godzinie 22:30. Zawiązałem najpierw energetycznie magiczny krąg (zawsze tak robię – nie wykonuję żadnych gestów rękoma, tylko przywołuję energie ochronne, które układają się w świetlisty krąg wokół mnie), a zaraz po tym przywołałem mojego Anioła, aby uzyskać pełną ochronę przed wszelkimi złymi energiami, jakie mogłyby zwrócić spojrzenie w moją stronę, kiedy wyczułyby pewną aktywność magiczną. Pod koniec praktyk przygotowawczych przyzwałem jeszcze energie Światła, w celu oczyszczenia mojej aury oraz dodania mi energii do wykonania rytuału.

Rozpocząłem rytuał. Na wstępie postarałem się odczuć telepatycznie wszystkich jego uczestników, aby ich powitać i złączyć moje energie z resztą. Poczułem, jak wokół mnie rozbudza się energia, która zaraz miała zostać przekazana Matce Ziemi w formie fali złotego światła, które rozchodziło się ode mnie w sposób identyczny, jak tworzą się okręgi na wodzie, kiedy np. wrzucimy do niej kamień. Ujrzałem naszą planetę – co prawda nie dostrzegłem wyraźnie kontynentów ani mórz, jednak widoczne były energie innych uczestników rytuału, które rozchodziły się po Ziemi w taki sam sposób, jak moje.
Po chwili zobaczyłem z perspektywy kosmicznej (jakbym był poza Ziemią, gdzieś w otchłani kosmosu), jak cała planeta mieniła się na złoto. Korzystając z tego poprosiłem Siły Światła, aby objęły naszą planetę swoją opieką, aby uzdrowiły ziemię, wody, lasy, zwierzęta ale też myślenie ludzi – aby byli dobrzy dla Ziemi, aby byli nastawieni pokojowo i nie chcieli jej więcej niszczyć, aby odczuli jedność z sobą i naturą. Zobaczyłem spływające na Ziemię energie – białe oraz zielone.
Kiedy poczułem, że opadam z sił, nakreśliłem w powietrzu cztery kwiaty w czterech kierunkach geograficznych. Kiedy znów zamknąłem oczy, poczułem, jakby te kwiaty gromadziły w sobie resztę mojej energii, którą jestem jeszcze w stanie przekazać w rytuale – sprawiało to wrażenie, jakby tworzyły jakąś powłokę wokół mnie, a później jednym silnym promieniem wysłały moje energie Matce Ziemi. Wtedy, kiedy poczułem, że jeżeli nie przerwę przepływu energii, mogę nawet zemdleć, zakończyłem rytuał – pożegnałem się z wszystkimi uczestnikami i poprosiłem siły światła, aby je błogosławiły.
Całość trwała jedynie do 22:40, ale poczułem, jak bardzo mój „magazyn” energetyczny jest wyczerpany. To potwierdziło mi, że dałem z siebie wszystko co mogłem, aby przyczynić się do uzdrowienia Matki Ziemi. Mateusz

Witam,

na wstępie chciałem przeprosić za to ,że nie wysłałem żadnego maila z informacją o moim uczestnictwie, ponieważ nie miałem nigdy odwagi ,a uczestniczę w tym rytuale drugi raz nieoficjalnie.
Usiadłem przy okrągłym szklanym stole. Zapaliłem białą święcę. Okadziłem stół i siebie białą szałwią ,a następnie wstałem i zrobiłem to samo z pokojem. Otworzyłem drzwi balkonowe ,żeby wywietrzyć pokój i wpuścić promienie księżyca. Zamknąłem oczy poprosiłem Anioła Stróża i Archanioła Michała o ochronę, a następnie w skupieniu próbowałem się połączyć się z Panią mentalnie. Gdy skupiłem się na cieple i świetle świecy miałem głębokie zawroty głowy. Nie wiem ,czy mi się udało połączyć z Panią ,lecz wyobrażałem sobie piękną Ziemię, chodzące po niej zagrożone wyginięciem zwierzęta, było ich wiele i były spokojne. Rodziły się Pandy i inne zagrożone gatunki. Ludzie wiedli spokojne i bezpieczne życie. Planeta Ziemia się zieleniła.
Gdy stwierdziłem ,że Rytuał jest zakończony, byłem zniesmaczony brakiem jakiegokolwiek efektu emocjonalnego, fizycznego (jak zwykle) ,więc postanowiłem zaczerpnąć się rady kart anielskich. Spytałem o Planetę Ziemię i Anioły powiedziały mi ,że ludzie nie mogą bać się zmieniać życia, człowiek powinien odpuścić sobie to zło ,które niszczy Ziemię. A po kilku pytaniach prywatnych zapytałem ,czy Maria Bucardi wysłuchała moich słów. Poprosiłem Panią i Anioły o ułożenie kart w taki sposób ,aby pojawiła się karta „Wróżka” lub „Trzecie oko”. Za pierwszym razem była „Wróżka” postanowiłem sprawdzić następne kartu „Trzeciego oka” nie było ,lecz sprawdziłem kartę z tyłu. Było to „Trzecie Oko”. W tym momencie wiedziałem już ,że Pani mnie wysłuchała i podziękowałem Pani i Aniołom za wszystko.
Dziękuję i pozdrawiam! Seweryn

Witaj Moja Kochana Mario,

bardzo dziekuje, ze moglam wziac udzial w Naszym kolejnym, wspolnym rytuale.

Energie tego rytualu, czulam juz kilka dni wczesniej. Zaczelo sie  od negatywnych energii. Przyjaciel, ktoremu zaoferowalam pomoc, zamiast mi podziekowac, to sprawil mi ogromna przykrosc, nawet byl wrecz zly, ze chcialam mu pomoc. Dzisiaj zadzwonil do mnie ze szpitala i przeprosil, za swoje zachowanie.

Wczoraj, bedac u znajomych, wygladajac przez okno (na parterze domku jednorodzinnego), zobaczylam dwie wiewiorki. Moze nie byloby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, ze moglam je prawie dotknac. Widzialy mnie a mimo to, nie baly sie. Wstrzymalam nawet oddech, zeby ich nie sploszyc. Przeslalam im milosc i chyba to poczuly, bo bawily sie i przygladaly mi. Przepelnila mnie ogromna radosc.

Cieszylam sie rowniez w tego, ze na moj balkon znowu zaczely przylatywac ptaszki. Mam spory domek dla nich a w nim oczywiscie jedzenie. Ziarenka mam w srodku ale rowniez wisza na zewnatrz (kuleczki w siatce i patyczki do skubania). Przez jakis czas nie moglam sie ich doprosic o odwiedziny, a teraz… sa kilka razy dziennie. Uwielbiam je obserwowac. Sa sliczne i takie bezbronne…

Spotkalo mnie wczoraj cos jeszcze…, wprost nie do uwierzenia. Do tej pory nie wiem jak mam to wytlumaczyc. W srode rano mialam w portfelu 20 Euro. Postanowilam po pracy pojsc do banku i pobrac pieniazki. Nie zrobilam tego, poniewaz poprostu mi sie nie chcialo. Wiedzialam, ze w domu mam pare groszy, wiec bank mogl poczekac do nastepnego dnia. Zdziwilam sie ogromnie, kiedy nagle (juz w domu) uzupelniajac portmonetke, znalazlam jeszcze 20 Euro, ktorego tam wczesniej nie bylo. Ktos moglby powiedziec, ze zle zobaczylam, ze poprostu sie pomylilam. Wiem i jestem pewna, ze ich tam wczesniej nie bylo, poniewaz bylam w aptece i wydalam pieniadze – zostalo mi tylko te 20 Euro. Nie rozumiem… Tego samego dnia, jedna z bliskich mi osob miala problem finansowy. Postanowilam, ze dam jej te „dodatkowe” 20 Euro i tak zrobilam. Poprostu powiedzialam sobie: „niech pomoga osobie, ktora je bardziej potrzebuje…”. Potem sobie pomyslalam, ze moze wlasnie dlatego one sie tam pojawily…?

Dwa dni wczesniej wygralam w Lotto (ostatnio zdarzylo mi sie pare razy zagrac) 30 Euro i tydzien temu rowniez. Niesamowite! Nie ma przypadkow.

Kochana Mario, wracajac do naszego rytualu. Zaczelam oczywiscie od prysznica i oczyszczania ciala (rowniez przy pomocy Archaniola Michala). Potem oczyscilam pokoj biala szalwia i utworzylam magiczny krag. Tyle razy to robie a po raz pierwszy (nie wiem dlaczego) zapomnialam o miotelce. Po klaskaniu w dlonie i uzyciu dzwoneczka, wzielam do rak miseczke z woda, nastepnie miseczke z sola i… znowu „niespodzianka” pierwszy raz nie moglam rozpalic wegielka. Zawsze zapala sie bok i dalej juz idzie.
Tym razem bok wegielka palil sie zywym ogniem i nie przechodzil dalej. Bylam cierpliwa i wiedzialam, ze musi „zaskoczyc”. Troche to trwalo ale bylo dobrze. Uzylam mieszanki anielskiej i dym byl wysoki, co jakis czas klebil sie u gory. Potem robilam wizualizacje kuli ziemskiej – widzialam piekne rozowo-biale swiatlo. Widzialam kilka gatunkow zwierzat, ktorym grozi wyginiecie: krokodyle, malpki, ptaki. Widzialam nas wszystkich, wznoszacych rece ku gorze, w kierunku kuli ziemskiej – poczulam niesamowita energie w dloniach. Czulam ja nawet wtedy, kiedy trzymalam w nich rowniez miseczke z ziemia. Czuje ja rowniez w tej chwili, kiedy do Ciebie pisze Mario. Mam takie odczucie, ze moglabym ja (moja energie) komus przekazac – tyle jej jest.

Jestem caly czas radosna, moze troche zmeczona…, ale bardzo szczesliwa.

Dziekuje za ten piekny rytual. Pozdrawiam Ciebie Mario cieplutko i wszystkich uczestnikow tego pieknego przedsiewziecia. Niech Anioly Swiatla beda zawsze z nami, niech oswietlaja nam droge, chronia od negatywnych energii, niech otwieraja serca wszystkich ludzi.

Joasia


Witaj Droga Mario.

Wybacz że dopiero teraz dosyłam swój raport z rytuału, jednak wcześniej nie znalazłam wolnej chwili na skupienie i ubranie w słowa tego co przeżyłam.

To był mój pierwszy wspólny rytuał, przez co od tygodni byłam bardzo podekscytowana. w dniu rytuału, wrcając z pracy przed moim blokiec ptaki niecodziennie śpiewały. Nie tak jak zawsze chaotycznie, ale jakby jednym głosem, kilka gatunków. Odczułam że dają znać o sobie, bym o nich pamiętała.

Podczas przygotowania wszystkiego do rytuału odczułam też negatywne energie które spowodowały że czułam że nie dam rady, ogarnęło mnie straszne zmęczenie i lenistwo. A przecież tak na ten dzień czekałam! Chwilę po 20 po oczyszczeniu aury postanowiłam zdrzemnąć się na kilkanaście minut. Po przebudzeniu koło 20.30 bardzo nie chciało mi się nic więcej zrobić. Ale sięgnęłam po pęczek białej szałwii i zwojowałam na chwile te cienie które mnie atakowały. jednak nie na długo…

Na początku rytuału witając się z Tobą Mario i innymi odczułam jakby ktoś za mną stanął i położył mi ręke na ramieniu. Przeszył mnie dreszcz zaskoczenia ale i błogości. potem jakbym czuła podobne wsparcie innych osób. To było niesamowite. Gdy rozpoczęłam wizualizacje złe energie znów zaczęły mi przeszkadzać. było mi bardzo niewygodnie, przez co bardzo trudno było mi sie skupić. Po dłuższej walce postanowiłam w kręgu się położyć.

W pozycji leżącej poczułam jak przepełnia mnie energia, olbrzymia energia, przez zamknięte oczy czułam jakbym stawała się coraz większa, przynajmniej jakby moja twarz kończyła się dwa metry nad ziemią, chociaż miałam wrażenie że moje całe ciało nie ma już kształtu mojego ciała a bardziej jakiejś ogromnej kuli, może bardziej w formie jajka? Jakby moją granicą było moje pole energetyczne, nie fizyczne. W pewien dziwny, ale i przyjemny sposób poczułam mrowienie w mózgu, jakbym emitowała silne impulsy na zewnątrz.To był bardzo dziwny moment, ale bardzo ekscytujący i przyjemny.

Moja wizualizacja rozpoczeła się od pięknego obrazu jak wszyscy trzymamy się za ręce i tworzymy krąg wokól całej ziemi, oswietlając ją różowym i złotym światłem. Drzewa ogromne i piekne wyrastały nagle spod chodników i ulic, zamieniając betonowy szary świat w pełny zycia i kolorów krajobraz. drzewa niszczyły mury chodowli, zwierzęta uciekały z radością na te nowopowstałe pola.

Twoja Magiczna Oaza była cetrum, to od niej coraz szerzej rozchodziły się kręgi tych zmian na cały swiat. gdzie niegdzie pojawiały sie podobne punkty do Twojej oazy, tworząc niezależnie kolejne fale zmian. Obrazy były piękne. martwe zwierzęta powstawały i patrzyły z miłością i radością na świat.

W trakcie wizualizacji odpłynęłam na jakiś czas w półsen. około godziny 23.45 powróciłam do życia. Pożegnałam się i długo jeszcze myślałam o tym wszystkim co przeżyłam.

Dziękuje za to, że mogłam razem z Wami być częścią tego pięknego rytuału. Mam nadzieje że kolejnym razem Moje wizualizacje będą wyraźniejsze i mocniejsze.

Niech Moc Światła zawsze będzie z Tobą Mario. Marlena


Witaj Mario 🙂

..pomyślałam że napiszę Ci kilka słow na temat odbytego Rytuału.  …Ogólnie tak jakoś poźno skonczyłam pracę ze przygotowania do rytuału zrobiłam na szybko  i troche nerowo ;/ Następnym razem postaram się to wykonać w większym spokoju 🙂 Co do wizualizacji to niestety było mi ciężko wizualizować sobie to co napisałaś by wizualizować

( choć nie powinam mieć z tym problemów ponieważ też jestem weganką i często wyobrażam sobie że ta właśnie jest na Ziemi-wszyscy sie kochamy i kochamy Ziemie oraz Jej Dzieci czyli Zwierzątka i Roślinki ). .  Dlatego że kilka dni wcześniej czytając jak zawsze różne artykuły trafiłam na artykuł i filmik pokazujący ubój rytualny krówki… i zapadło mi w pamięci … Teraz wiem że przed następnym rytuałem będę oglądąc tylko DOBRE rzeczy bym mogła wysyłać jak najwięcej Wiary i Pozytywnej Energii podczas rytuału. Pozdrawiam Cię i życzę spełnienia Dobrych Myśli. A.M.


Ahoj, Dobra Wróżko. 🙂

Moja medytacja dla – i z zresztą – Matki Ziemi miała oczywiście wysoko pozytywne wibracje i wyzwoliła mnóstwo endorfin. Ładunki były jedynie optymistyczne. W początkowej wizji przywitałem się z dużą grupą saren przy lesie, jak wiesz, ich oczy są niewysłowionym komunikatem wrażliwości i piękna. Kontakt z planetą był niejako obustronny, ja deklarowałem jej działania opiekuńcze, w zamian uzyskując przekonanie, że w każdym miejscu Ziemi jestem mile widziany, szczęśliwy i bezpieczny. Naturalnie wyzwoliłem energie myślowe dla zazieleniania, wnoszenia spokoju i harmonii, zdrowia i łagodności ludzi, dostępu do zdrowej przyrody i jedzenia, dla WRESZCIE bezpiecznego życia zwierząt przy ludziach itp. Wizję zakończyła niezwykła scena watahy wilków, które patrzyły na mnie, co wywołało fantastyczne odczucia. A pod koniec medytacji (którą zawsze robię na podłodze) przyszły do mnie moje koty i przysiadły przy głowie. 🙂 Uściski i działamy dalej. 🙂

Tomek


(…)Als ich so gegen 19:30 meine zwei Zwerge (Amelia 5 und Dominik 3) ins Bett brachte konnte ich bereits eine warm helle silbrige Energie in meiner Aura spüren. Als die Kinder eingeschlafen sind, bin ich noch kurz im Bett geblieben, denn ich spürte, ich musste mein Ho’oponopono anwenden. Es gab die Gefühle der Verpflichtung und nicht die der Hingabe.

Es war für mich ein absolutes NO GO.

Nach dieser Klärung, habe ich mit einer himmlischen Leichtigkeit alles auf seinen Platz gebracht. Schon dieser Schritt alleine ist eine Universelle Macht der Liebe, es war so toll zu wissen, mit so vielen anderen Menschen in diesem Moment gemeinsame Energie zu leben. Als ich mich draußen auf der Terrasse um ca. 21:00 Uhr auf das Zusammentreffen eingestimmt hatte, wurde ich sogar von unserem neugierigen Goldenen Retriever respektvoll in Ruhe gelassen.

Die Visualisierung all der Situationen, die von Dir vorgeschlagen wurden, konnten problemlos umgesetzt werden.  Die Verbundenheit, Zusammengehörigkeit, das Gefühl mit Anteilen der Göttliche Quelle in jedem Teilnehmer vernetzt zu sein hat bei mir das Gefühl der Unsterblichkeit hervorgerufen.  Wir alle zusammen als Seelen erleben hier und jetzt auf der Erde eine bewusste Weiterentwicklung, wir übernehmen die Verantwortung für unser handeln. Das war enorm STARK.

Das emotionalste für mich überhaupt, war die Tatsache der Grausamkeit, die von so vielen politisch und kirchlich gut situierten Menschen propagiert werden. Ich habe in sehr viele weinende Augen sehen dürfen, Kälbchen mit ihren Müttern, Hunde, Welpen und vieles mehr. Die absurden Tiertransporte fuhren ständig vor meinen Augen. Ich habe dem Schmerz auch etwas an Zeit zugelassen, so lange bis keine Tränen mehr gelaufen sind.

Nach einem Moment der Stille, musste ich meine Augen öffnen, war aber die ganze Zeit mit der Energie weiterhin verbunden. Der Mond war  so herrlich präsent, so entstand ein stiller Dialog mit all den positiven Aspekten, die Du liebe Mario uns vorgeschlagen hast.

Die grenzenlose Freiheit.

Auf Wunsch meiner Kinder, die über diesen gemeinsamen Abend Bescheid wussten,  visualisierte ich den so berühmten Regenbogen für all die Tiere, die wir Menschen vom Leben genommen haben. Nun dies war auch grundsätzlich der Trend während der ganzen Zeit. Ich hatte all die Farben konstant im Hintergrund dabei.  Da ich mir die Liste auf Wikipedia zuvor gut angeschaut hatte, kam problemlos das Bild von unzähligen Tieren am Horizont. Ein rührendes Gefühl ergriff mich. Ich hatte das Gefühl als wollten sie alle Danke sagen.Ich konnte das Ritual so gegen 22:45 glücklich beenden.

Für die zauberhafte gemeinsame Zeit sage ich Dir liebe Mario Danke schön, Deine Aneta


Zaczelo sie od orla. Pozniej podczas calego rytualu pojawialy sie kwitnace drzewa (glownie na rozowo) i rozkwitajace kwiaty. Były tez kon i osiol. Byl palac w stylu Taj Mahal w koncu z ksiezycem wygladajacym na przemian jak zaraz przed i zaraz po nowiu na którym pojawialy sie na przemian postac meska i zenska az sie pojawily razem i zaczely splywac w dol na tafle jeziora stojacego przed ta struktura palacowa. Przez caly czas trwania staly za mna z lewej i prawej strony dwie postacie z reka na moich ramionach, ktore na koniec rytualu zmienily sie w czarnego i zielonego (kolorow juz tak zywo nie pamietam) smoka i wykonaly lot, zakreslajac taki ksztalt jak te na kaduceuszu, wzdluz strumienia energii w gore.
Przesylam pozniej raport, bo nie przeprowadzalem u siebie rytualu. Stad tez mniejsza szczegolowosc. Damian

Witam panią serdecznie przesyłąm mój rapart z rytuału. Pospoczołem rytuał o godzinie 21.30 już czulem że musze Było to takie nie samowite pzacząć przed rospoczęciem wszystko naszykowalem, czułem pani obecność jak pani stala na demną w bialym ubraniu i ledko powiewały pani wlosy. Podziękowałem pani za to że moge towaszyszyc w rytuale. Skupiłem sie na tym by sie połączyc ziemią i dotknołem kwiatow i wyobraziłem sie jak cała planeta obrasta w nimi. Było to takie niensamowite skupielem sie na tym by ludzie żyhli rtównież w harmonii. Rytual zakonczyłwem o 22.20 i byłem taki bez sił że odrazu po rytuale sie położyłem. pozdrawiał Łukasz


Kochana Mario!
Chialam napisac ze tylko czesciowo wzielam udzial we wczorajszym Rytuale Matki Ziemi.Na poczatku nawet myslalam ze wogole nie uda mi sie wziasc.Ale tak mi sie przykro zrobilo z epostanowialm choc na 15 minutek:) Silne wibracje czulam juz od godziny 21 i coraz bardzije sie nasilaly najwiekszy punkt kulminacyjny czulam okolo godziny 22. Zrobilam wizualizacje a rczej byl to szybki przeblysk i widzialam ze swiatlo oblewa nasza planete i skupilam sie na gatunkach zagrozoanyc pojawily sie Albatrosy,baily Tygrys i Panda. Czulam rowniez laczenie z Toba i z innymi uczestnikami.Nie wiem czy czulas moja energie i czy moj Aniol Stroz sie pojawil bo bylo to tylko 15 minutek…

Mialam wizje rowniez na Magiczna Oaze i czulam jak energia tam dotarla. Przez to ze zle sie czulam emocjonalnie(Okropne szumy uszne ktore wczoraj byly nasilone mialam troszke zalamanie i dlatego nei chcialam wyslac tej energii i przerwalam).Laczylam sie okolo 21.30 do 21.45
Twoja Rosana.


Dzień dobry Pani Mario wykonałam wczoraj po raz pierwszy rytuał i przyznam że dziwne uczucie ,tak jakby wszystko wokół wirowało ,skóra na głowie mi się aż podnosiła i takie dziwne falowanie ,myślę że pomogłam swoją cząstką energii w rytuale Matce Ziemi ,nawet jak nie zrobiłam tego w profesjonalny sposób to przynajmniej się starałam ,nawet wykonałam łańcuch życzeń .Pozdrawiam i dziękuję że mogłam w tym rytuale uczestniczyć ,będę się modlić za Marię . Selene


Droga Mario,
rytual zaczelam juz o 21:40, przez co skonczylam tez dosc wczesnie, bo okolo 22;10. Wykorzystalam okazje, ze jestem sama,towarzyszyly mi tylko dwa psy, chcialam sie skupic po prostu. Bylam na dworze.

Przeprowadzilam wizualizacje, jak zawsze tym razem jednak dluzsza. Wyobrazalam sobie szczesliwa, zdrowa, zielona planete, wolne zwierzeta, ktorymi ludzie sie opiekuja i dogladaja je, male zwierzatka ze swoimi mamami szczesliwe, wolne, myslalam o gatunkach zagrozonych, widzialam jaszczurki, weze, rózne dziwne owady, ktorych nawet nie potrafie nazwac,a potem przychodzily mi obrazy krokodyli, sloni, kangurow, i inne….

Widzialam mnostwo lak, zielony krajobraz, ogrodki, w których ludzie maja swoje warzywa i owoce, widzialam takze Magiczna Oaze. Pomyslalam sobie, ze cudownie, ze robisz filmiki z Magiczna Oaza, bo latwiej jest sobie ja wyobrazic, myslalam o Tobie cieplo, prosilam Anioly o pomoc i zdrowie dla Ciebie i wszystko, co najlepsze. Jestem zadowolona, bo wkoncu udalo mi sie naprawde skupic, od samego poczatku mialam wrazenie, ze latwo sie z Toba polaczylam. Na koniec widzialam ludzi w ogromnym kregu na lace, nas chyba, którzy bierzemy udzial w tym rytuale, podziekowalam wszystkim za to, ze sa i ze moglam sie przylaczyc.
Pozdrawiam Cie serdecznie
Alicja


Witaj Mario,

Rytuał rozpoczęłam ok. godziny 21.45.

Przeprowadziłam go w mojej sypialni na strychu. Usiadłam na środku, na mojej wielkiej fioletowej chuście ze znakami zodiaku. Przed sobą postawiłam miskę z ziemią i liśćmi. Postanowiłam zaprosić wszystkich Archaniołów znajdujących się w mojej talii kart archanielskich. Rozłożyłam je wokoło siebie i zapaliłam białą świeczkę. Zamknęłam krąg siedząc przodem do wschodu.

Początek przebiegał dość standardowo, według Twojego opisu. Obok siebie wyczułam 3 czasami 4 osoby i Ty pośrodku. Ty ubrana na biało, lecz wokół Ciebie jakaś ciemna plama. Nie wiem Mario czy u Ciebie o tej porze też było ciemno czy to jednak coś innego. Po mojej lewej stronie były 2 kobiety w nieznacznym oddaleniu a po mojej prawej mężczyzna blisko mnie.

Wyobrażałam sobie jak fabryki upadają i pokrywają je kwiaty i lasy,Jak wyzysk i niewolnictwo zamienia się w miłość, Jak wszyscy razem , ludzie i zwierzęta żyją, chodniki zamieniają się w miękki mech, a ludzie zrzucają niewygodne buty. I dużo, dużo więcej.

Podczas tej wizji nagle zobaczyłam uśmiechniętą osobę ubraną na biało wręczającą mi wielki, egzotyczny kwiat o stożkowej formie i kolorze jasno fioletowym. To mogłaś być Ty.

Potem zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Zostałam wypchnięta w przestrzeń kosmiczną.
Widziałam naszą Ziemię przed sobą. Podczas przesyłania promieni miłości w Jej stronę znów zobaczyłam „swoje” skrzydła.

Tutaj należy się krótkie wyjaśnienie. Chociaż jest to temat na całkiem odrębny list. Otóż pewnego pięknego dnia przyśniło mi się, że dostałam skrzydła od Feniksa. Od tamtej pory czasami je czuję i czasami wiem że tam są i to nawet podwójne. Ogniste i białe. Ale nie służą do latania. Jeszcze nie wiem do czego służą, ale cały czas się ruszają. Są poza moją kontrolą.

Tym razem skrzydła były większe i tylko białe.Trzepocząc wysyłały w kierunku Ziemi białe promienie, ale były jakby matowe. Osiadały na planecie Ziemi, a pod ich wpływem wszystko co złe wyparowywało czarnym dymem w przestrzeń komiczną. Nie wiedziałam co to było, więc dodałam świetliste brylantowe, różowe, zielone i złote promienie, tak jak się stosuje w medytacji z Aniołami.

W pewnym momencie pojawili się też moi przewodnicy duchowi w postaci Kruka i Konia. A Koń nawet zaczął mnie radośnie skubać po twarzy swoją aksamitną mordką 🙂 Bardzo często ich widuję, Kruk na lewym ramieniu a Koń po prawej stronie.

Poprosiłam wszystkie Archanioły o pomoc przy rozmnożeniu zagrożonych gatunków zwierząt. Przekierowałam także myśli i energię do Magicznej Oazy, do Ciebie Mario i do wszystkich obecnych przy rytuale.
W pewnym momencie pod koniec złapaliśmy się za ręce by przekazać całe dobro w Twoim kierunku i do Magicznej Oazy. „Moje” skrzydła były ze mną aż do samego końca.

Narysowałam symbole kwiatka i podziękowałam wszystkim.

Tak zakończyłam około godziny 22.40.

Dziękuję za wspaniałe przeżycia i możliwość pomocy Matce Ziemi.
Przesyłam wdzięczność i życzę powodzenia Magicznej Oazie, Tobie Mario i naszej kochanej Matce Ziemi.

Pozdrawiam
Małgorzata


Kochana Mario, zaczołem rytuał tak jak zawsze, oczyściłem pokój, wziołem prysznic i w trakcie oczyściłem aurę, gdy wyszedłem mija herbata miętowa zdążyła ostygnać, przyszedłem do swojego pokoju, przygotowałem białą świece, ziemię w miseczce, i sztylecik do zaznaczania kręgu magicznego, było za 20 dwudziesta druga, więc podałem kwiatki, do jednej doniczki z hiacyntem wczesniej mialem włożoną odpadniętą łodygę z liściami z bambusa, wyjołem z ziemi i zauważyłem że puścił 1 cm korzonek, więc wziołem doniczuszkę wsypałem kamyczki na dno, zakryłem do połowy ziemią, posypałem wiurkami z kory dębu, zasypałem ziemią, zrobiłem dziurkę w ziemi i włożyłem bambus, górę przysypałem wiurkami z kory dębu ponieważ w moim pokoju jest bardzo wilgotno, mam akwarium z rybkami i drugie akwarium z żółwiem, i ta woda paruje dość szybko, dla tego mojego bluszcza złapała jakaś choroba, na listkach zrobiły się białe plamki tak jak z róża i z fiołkiem afrykanskim. I gdy już podlałem bambusa i odstawiłem go na parapet spojrzałem na zegar była 22:00, zrobiłem magiczny krąg zapaliłem świeczkę i poprosiłem swojego anioła o pomoc w tym rytuale, poczułem ciepłe mrowienie na plecach, tak jakby położył by mi dłoń, przywitałem się z Panią i poprosiłem Wszechświat o to by dał Pani moc i energię do tego tytuału, zaczołem wirtualizację i szczerze mówiąc miałem problem z koncentracją, próbowałem się skupić, moje myśli uciekały i wariowały, pierwszy raz tak miałem, ale z całych sił próbowałem się skupić i zaczołem moją wirtualizację, po skończeniu wirtualizacji przywitałem i poczułem wszystkich którzy byli i wirtualizowali, przywitałem się ze wszystkimi, poprosiłem Anioły by zaniosły moją wirtualizację do Wszechświata, podziękowałem Pani za rytuał i pożegnałem się, otworzyłem krąg i zgasiłem świece, dym leciał w górę i kręcił się w dużą spirale w prawą stronę, położyłem wszystko na miejsce i położyłem się, zaczołem pisać raport. Pozdrawiam serdecznie ;* Brian.


Droga Mario

Rytuał postanowiłam zrobić na zewnątrz, na tarasie. Nie wybrałam żadnego gatunku zwierząt, pomyślałam że zobaczę co mi się ujawni. O 22-ej zapaliłam świecę, wyciszyłam sie i zobaczyłam pszczołę! Przecież one również są zagrożone wyginięciem !!! Tak więc w mojej wizualizacji widziałam roje pszczół. Widziałam jak w piękny letni dzień siadają na obsypanych kwiatami drzewach. Żyjemy w świecie, w którym zakazane są chemiczne opryski roślin. Z barci w lasach wylatują roje pszczół. Na początku świeca paliła się równym dużym płomieniem, było ciepło, bezwietrznie. Po 15 minutach zaczęła przygasać i po chwili zgasła.
Pozdrawiam serdecznie
Krystyna


Moja Kochana Marysiu,

Kilka dni przed rytuałem odczuwałam jakiś dziwny niepokój. W pracy sytuacja z niektórymi osobami stawała się coraz bardziej napięta. Uczucie rozdrażnienia i nerwowości towarzyszyły mi bez przerwy. Nie wiem, dlaczego tak się działo. W dzień rytuału myślałam już tylko o nim i to dodawało mi otuchy

Już wieczorem przygotowując się do rytuału czułam jak taki wewnętrzny spokój ogarnia mnie całą.

Jak zwykle po kąpieli rozpaliłam lampkę z miętowym olejkiem i uczucie zmęczenia i podenerwowaniazniknęło całkowicie.

Po malutku ogarniała mnie radość. Nie mogłam doczekać się rytuału. Pół godziny przed rozpoczęciem rytuału usiadłam w skupieniu przygotowując się na spotkanie z Tobą Marysiu i innymi. Poprosiłam swojego Anioła Stróża, by pomógł mi w skupieniu przeżyć rytuał. Nie wiem dlaczego, ale do swojego kręgu zabrałam ze sobą kwarce różowe – tak czułam po prostuJa po wysłuchaniu Twojego raportu Marysiu wiem, że nie był to przypadek!

Zaczęłam wizualizację i zobaczyłam goryle górskie J Przypomniał mi się film „Goryle we mgle”, gdzie Dian Fossey walczyła o nie z kłusownikami.Te niesamowite mimo swej wielkiej postury goryle były bardzo przyjazne, ale ich oczy przepełnione były smutkiem….Moje wzruszenie było ogromne z powodu ludzi, którzy są bezwzględnymi oprawcami nie tylko goryli górskich, ale także innych zwierząt….

Potem widziałam jak na ziemię spływało mnóstwo Światła, które ogarniało wszystko i wszystkich.
Było pięknie, czułam energie innych, jak razem w tym samym czasie łączymy się ze sobą i naprawdę JESTEŚMY SILNI!. Nie potrafię opisać uczucia spokoju i szczęścia, które temu towarzyszyło.
Następnie podziękowałam Tobie i innym za ten wspaniały czas. Czułam, że to czas, w którymdokonuje się COŚ wielkiego i niesamowitego!

Ten rytuał napełnił mnie przede wszystkim ogromnym szczęściem i radością.

Dziękuję Ci Kochana Mario za możliwość uczestniczenia w tak cudownym rytuale!

Przesyłam moc miłości,
Twoja Monika


Moj raport osobisty w 4 czesciach

Moi Kochani zupelnie zapomnialam opowiedziec o tym, ze w czasie wlasciwej sesji kulminacyjnej swiatlo rozowe zmianilo sie w zlocisto – biale. Z anielskim pozdrowieniem Wasza Maria Bucardi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: